Ludzie jedzą liście, szarańczę i glinę. Największa od 40 lat susza zaczyna głodzić Madagaskar

Najpierw był rok suszy. A potem kolejny, i kolejny, i jeszcze jeden. Do tego doszły burze piaskowe. To wyniszczyło uprawy i ponad milion osób stoi przed widmem głodu. Na południu Madagaskaru sytuacja jest dramatyczna, ludzie jedzą liście i larwy szarańczy, a nawet glinę. Kraj stoi na progu klęski głodu.
Zobacz wideo Janina Ochojska o uchodźcach klimatycznych

Takiej suszy nie było na Madagaskarze od przynajmniej 1981 roku. Cztery lata pór deszczowych z ekstremalnie małymi opadami niszczyły kolejne zbiory. W grudniu przyszły burze piaskowe, które przyczyniły się do wyjaławiania ziemi. Efekt to 40 proc. populacji (wynoszącej ponad 27 milionów) dotknięte głodem i 1,35 miliona ludzi potrzebujących natychmiastowych dostaw jedzenia i pomocy żywieniowej. 

Byłem świadkiem przerażających obrazów głodujących dzieci, niedożywionych, i nie tylko dzieci - matek, rodziców i mieszkańców wiosek, które odwiedziliśmy

- mówił pod koniec kwietnia Amer Daoudi, dyrektor w Światowym Programie Żywnościowym (WFP - World Food Programme), agencji ONZ, podczas konferencji prasowej. 

Madagaskar z widmem katastrofy. Susze grożą głodem

Najgorzej, jak ocenia WFP, jest na południu kraju, gdzie dwie na pięć osób dotyka brak bezpieczeństwa żywnościowego, a szczególnie dramatycznie wygląda to w przypadku dzieci.

Susza na południu Madagaskaru powoduje, że mieszkańcy stoją przed widmem głodu. Na zdjęciu: niedożywione dzieci z regionu Androy.Susza na południu Madagaskaru powoduje, że mieszkańcy stoją przed widmem głodu. Na zdjęciu: niedożywione dzieci z regionu Androy. Źródło: WFP/Arduino Mangoni

Poziom wskaźnika ostrego niedożywienia dzieci poniżej piątego roku życia w wielu południowych dystryktach Madagaskaru w ciągu czterech miesięcy do marca tego roku niemal się podwoił, sięgając 16,5 proc. W rejonie Ambovombe wskaźnik ten przekracza już 27 procent. Jak podkreśla ONZ, u skrajnie niedożywionych dzieci ryzyko śmierci jest cztery razy większe niż u zdrowych. 

"Nie mieliśmy żadnych zbiorów od prawie dwóch lat" - powiedział reporterom portalu Deutsche Welle Najoro, jeden z madagaskarskich rolników.

Musieliśmy żyć na korzonkach. Po deszczu wykluły się larwy szarańczy i to nas uratowało. Bez szarańczy wszyscy bylibyśmy już martwi

- mówił. 

Poza postrzeganymi zwykle jako szkodniki upraw insektami, mieszkańcy południa wyspiarskiego państwa żywią się liśćmi dzikich roślin (co może być bardzo niebezpieczne), surowymi owocami kaktusów, a nawet, jak donoszą niektóre agencje pomocowe, białą gliną wymieszaną ze strąkami tamaryndowca, co widać w materiale Deutsche Welle:

 

Takie desperackie poszukiwania czegokolwiek do zjedzenia to codzienność już nawet 80 proc. populacji części południowych rejonów. Powyższe wideo powstało na początku stycznia. ONZ alarmował wtedy, że nie było żadnej międzynarodowej odpowiedzi na apele o pomoc dla Madagaskaru. Do walki ze skutkami suszy w tym kraju Światowy Program Żywnościowy (WFP) potrzebuje 74 milionów dolarów.

Na razie wiele wskazuje na to, że to dopiero początek i może być jeszcze gorzej - tak ostrzegła kilka dni temu IPC, międzynarodowa inicjatywa monitorująca ryzyko utraty bezpieczeństwa żywnościowego, która skupia różne organizacje. W czasie jesiennego sezonu wysiewu i sadzenia roślin uprawnych było bardzo mało deszczu (spadło go około połowę tyle, co zwykle), co oznacza, że i tegoroczny sezon zbiorów może być bardzo słaby. Według WFP, zbiory żywności mogą nie przekroczyć 40 proc. średniego poziomu z ostatnich pięciu (i tak w części przecież chudych) lat. A część rodzin i tak zjadła już zasoby przeznaczone na nowy wysiew, więc nie będzie mieć w ogóle czego uprawiać. Ryzyko pogłębia nie tylko utrzymująca się susza, ale i pandemia koronawirusa. 

Klimat i rolnictwo 

"Większość ludzi mieszkających w południowej części Madagaskaru polega głównie na swoich plonach, pod względem wyżywienia i dochodu. Z powodu suszy i braku deszczu nie mogą uprawiać tego, co zwykle potem jedzą lub sprzedają na targu" - powiedziała brytyjskiemu dziennikowi "The Guardian" Julie Reversé, koordynatorka organizacji Lekarze bez Granic. 

Tymczasem południe Madagaskaru to obszary już często półpustynne, gdzie wylesianie przyczynia się erozji gleby. Na takich terenach częściej występują wyjątkowo niszczycielskie burze piaskowe, a ziemia orna przekształca się w nieużytki. 

Susza nie dotyka wyłącznie Madagaskaru. Trudna sytuacja jest też w innych afrykańskich państwach, jak Angola i Zimbabwe. W tym drugim kraju na początku roku połowa mieszkańców wymagała pomocy żywnościowej. Przedstawiciele zimbabweńskich władz twierdzą, że w ostatnich latach postawiły na zrównoważone metody rolnictwa, które są bardziej odporne na czynniki klimatyczne. "Okres ostatnich dwóch lat był bardzo trudny. Na własnych błędach nauczyliśmy się, że zmiany klimatyczne są prawdziwym problemem i musimy działać, by je złagodzić" - powiedział portalowi Deutsche Welle Vangelis Haritatos, wiceminister ds. rolnictwa. 

Więcej o: