Upał i ulewy ukazały problemy polskich miast - niewydolność kanalizacji i wszechobecna "betonoza"

W ubiegłym tygodniu zmagaliśmy się naprzemiennie z upałem oraz ulewnymi deszczami połączonymi z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi. W niektórych miastach sytuacja ta w dobitny sposób ujawniła takie problemy jak niewydolność kanalizacji. Koszty zniszczeń liczone są w milionach złotych.

Podtopione samochody, "wodospad" na dworcu, zalane samochody i szpitale, nieprzejezdne ulice, mieszkańcy brodzący w sięgającej do pasa wodzie - tak w wielkim skrócie wyglądał obraz po wtorkowej (22 czerwca) ulewie w Poznaniu, o której pisaliśmy w Gazeta.pl. Oberwanie chmury doprowadziło do lokalnych podtopień czy zawalenia się dachu hali sportowej. Ulice wyglądały niczym rzeki. 

Zobacz wideo O włos od tragedii na przejściu dla pieszych. Ojciec w ostatniej chwili chwycił dziecko

Upały i podtopienia doprowadziły do ogromnych zniszczeń

Zabetonowane części miast w czasie upalnych dni nagrzewają się do kilkudziesięciu stopni, co prowadzi do uszkodzeń nawierzchni. Niebezpieczna pogoda w postaci ulew, w połączeniu z silnym, porywistym wiatrem niosą za sobą kolejne problemy, jak niszczenie zieleni, zapadanie się chodników i dachów. 

Joanna Żabierek, rzeczniczka prasowa prezydenta Poznania w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" przekazała, że nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty naprawy szkód wyrządzonych w mieście przez wtorkową nawałnicę. Udało się jednak poznać koszty częściowe i już jest to ok. 1,4 mln złotych. 

Straż pożarna - zdjęcie ilustracyjneZderzenie osobówki z ciężarówką. Zginęło pięć osób, w tym troje dzieci

W koszt ten wliczono naprawy zapadniętych chodników, zepsutych sygnalizacji świetlnych. Naprawa zniszczeń na miejskich terenach zieleni oraz w parkach to kolejne ok. 230 tysięcy złotych. 

- Do tej pory straty zgłosiła również ponad połowa jednostek oświatowych - przede wszystkim szkoły, przedszkola, ale również Młodzieżowy Dom Kultury czy ogród jordanowski. Poniesione przez nie szkody szacowane są wstępnie na ponad 3,4 mln zł. Ponadto na ponad 24 tys. zł szacowane są straty na terenach miejskich cmentarzy - przekazała "DGP" rzeczniczka. 

Zatrzymana 41-latkaNietrzeźwa 41-latka przewoziła w golfie 7 dzieci. To nie wszystko

Kanalizacja nie była w stanie pochłonąć olbrzymiej ilości wody 

Burza, która przeszła w zeszły wtorek w Poznaniu to największa czerwcowa ulewa w historii pomiarów. W ciągu 30 minut spadło tam aż 64 litry opadów na metr kwadratowy - to więcej niż według założeń powinno spaść przez cały czerwiec. 

Studzienki kanalizacyjne nie były w stanie pochłonąć olbrzymich ilości deszczu, które spadły w tak krótkim czasie, a miasto zostało całkowicie sparaliżowane komunikacyjnie. Wielu osobom zabrakło również prądu. Ulewne deszcze doprowadziły do podtopień także w innych miastach: Krakowie, Toruniu czy Olsztynie

Podtopienia w miastach to nie tylko efekt niewydolnej kanalizacji, ale również panującej w Polsce "betonozy". Zalewanie wszystkiego betonem sprawia, że woda nie ma gdzie wsiąkać, dlatego dochodzi do zalania piwnic, galerii handlowych czy podziemnych parkingów. Woda musi bowiem gdzieś spłynąć. Takie sytuacje regularnie dzieją się w polskich miastach, kiedy nagle mamy do czynienia z większą ilością deszczu. Szybki oraz nieprzemyślany rozwój miast prowadzi do przesadnego  ich "uszczelnienia", a to - do podtopień. Gdyby betonu było mniej, gleba mogłaby przyjąć przynajmniej część deszczówki podczas opadów, w związku z czym zniszczenia byłyby znacznie mniejsze.

Więcej o: