Wrze w ZUS. Przyjęcie propozycji oznaczałby zwiększenie budżetu aż o ponad miliard złotych

Pracownicy ZUS grożą strajkiem po odrzuceniu propozycji podwyżek. Związkowcy domagają się 1200 zł brutto i oskarżają zarząd o zrzucanie na nich odpowiedzialności za fiasko rozmów.
ZUS
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

W ZUS trwają obecnie negocjacje płacowe. O bieżących ustaleniach Zakład poinformował w środę, 3 czerwca. Zapewniono równocześnie, że praca przebiega bez zakłóceń. Dzień wcześniej komunikat od zarządu trafił do pracowników, wywołując reakcję związków, które uznały, że po raz kolejny próbuje się obarczyć je odpowiedzialnością za brak porozumienia.

Spór między pracownikami a zarządem trwa już od wielu tygodni, a oprócz wyższych pensji zatrudnieni domagają się również lepszych warunków pracy, ograniczenia nadgodzin, szkoleń antymobbingowych czy transparentnego rozliczenia funduszu wynagrodzeń za rok 2025.

Nie ma zgody na propozycje rządowe

Związki zawodowe w ZUS oczekują podwyżki w wysokości 1200 zł brutto na etat. Jednak ostatnia propozycja zarządu to zaledwie 220 zł brutto. Dodatkowo zaproponowano pracownikom wypłatę jednorazowej nagrody w kwocie 4 tysięcy zł brutto na pracownika. Byłaby ona możliwa po uzyskaniu stosownych zgód. Takie rozwiązanie zostało jednak przez organizacje związkowe odrzucone, a na koniec rozmów z zarządem związki ponowiły zapowiedź przeprowadzenia strajku ostrzegawczego.

Zobacz wideo "Jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłości FUS się zbilansuje. To fatalna wiadomość"

"Zarząd ZUS przedstawił realne i odpowiedzialne rozwiązania finansowe. Zaproponowaliśmy możliwe podwyżki i nagrody, które są maksimum tego, co moglibyśmy wypłacić w ramach obecnego budżetu Zakładu. Chcieliśmy zagwarantować naszym pracownikom wyższe pensje już w tym miesiącu z wyrównaniem od stycznia. Niestety, całkowite odrzucenie porozumienia płacowego przez związki zawodowe blokuje realne możliwości zwiększenia wynagrodzeń pracowniczych" - ocenił cytowany w informacji prasowej członek zarządu ZUS Paweł Jaroszek.

Oczekiwania ponad możliwości finansowe

Zarząd zaznaczył równocześnie, że oczekiwania związkowców wykraczają poza możliwości finansowe Zakładu. Oznaczałoby to bowiem konieczność zwiększenia budżetu wynagrodzeń o ponad 1 miliard zł tylko w 2026 roku. W ubiegłym roku Zakład miał też kilkakrotnie zwrócić się do Ministra Finansów i Gospodarki o podwyższenie wysokości funduszu wynagrodzeń w planie finansowym ZUS ponad ustalone 3 procent.

Zakład podkreślił, że jest gotowy do dalszych rozmów ze stroną związkową, a praca trwa bez zakłóceń. "Robimy wszystko, aby toczący się spór ze związkami nie był odczuwalny dla naszych klientów" wyjaśnił Jaroszek.

Podwyżki są zgodne z zakładowym układem zbiorowym pracy w ZUS i stanowią element corocznych negocjacji z zakładowymi organizacjami związkowymi. Bez zgody związków zawodowych pracodawca nie może samodzielnie podjąć decyzji w tym zakresie. Tym razem propozycją początkową było 170 zł podwyżki wynagrodzeń zasadniczych na etat, co daje 241 zł z dodatkowymi składnikami wynagrodzeń oraz 2000 zł jednorazowej nagrody na etat.

Związkowcy reagują na rozmowy

Do sprawy odnieśli się również związkowcy. "To nie związki zawodowe blokują zawarcie porozumienia. Prawda jest taka, że Zarząd od miesięcy ignoruje postulaty pracowników i przedstawia propozycje, które nie rozwiązują problemu niskich wynagrodzeń. Zarzut, że związki działają we własnym interesie, jest całkowicie bezpodstawny. Naszym obowiązkiem jest reprezentowanie tysięcy pracowników, którzy każdego dnia wykonują odpowiedzialną i wymagającą pracę, a ich wynagrodzenia coraz bardziej odbiegają od realiów gospodarczych" - napisał na Facebooku związek zawodowy pracowników ZUS.

Jak podkreślili związkowcy, nie ma zgody na pozorowane podwyżki i propagandowe sukcesy ogłaszane kosztem pracowników, a kwota 220 zł brutto (czyli około 160 zł netto) nie rekompensuje nawet części wzrostu kosztów życia.

We wpisie wspomniano również, że zarząd chce wywrzeć presję na pracownikach poprzez sugestie, że brak zgody na proponowane warunki może opóźnić wypłatę wyrównań i dodatkowych środków finansowych.

"Należy powiedzieć to jasno – godne pieniądze są należne pracownikom od 1 stycznia 2026 roku. Są efektem pracy ponad 43 tysięcy osób i nie powinny być wykorzystywane jako narzędzie nacisku w negocjacjach" - podkreślono.

ZUS posiada odpowiednie środki?

Związkowcy odnieśli się również do twierdzeń ZUS o braku środków, wskazując, że zwiększono wysokość jednorazowej nagrody z 2 tysięcy zł na 3400 zł, a ostatecznie aż do 4 tysięcy zł brutto. "To pokazuje, że ZUS posiada możliwe do zaangażowania środki, a ich wysokość zależy od determinacji pracowników, solidarności załogi oraz skuteczności nacisku społecznego" oceniono.

Zdaniem związkowców twierdzenie, że odrzucenie porozumienia osłabia pozycję ZUS w staraniach o dodatkowe środki, jest nieprawdziwe i to właśnie stanowcza postawa pracowników oraz organizacji może zmusić rząd do poważniejszego potraktowania problemu. "Nie walczymy o konflikt dla samego konfliktu. Walczymy o szacunek dla pracy wykonywanej przez pracowników ZUS oraz o godne wynagrodzenia. Pracownicy ZUS zasługują na szacunek, uczciwe traktowanie oraz rzeczywiste, systemowe rozwiązania płacowe" - podsumowali związkowcy. 

Czytaj też: Po interwencji ministerstwa zarząd ZUS robi krok wstecz. "Nie możemy odwołać prezesa"

Więcej o: