Pożar w zalesionym, górzystym obszarze w centralnej części wyspy Gran Canaria wybuchł we wtorek. Do tej pory spłonęło ok. 390 hektarów lasów - podaje gazeta "El Confidencial". Z zagrożonych terenów ewakuowano ok. 250 osób. Do walki z żywiołem wysłano dziewięć śmigłowców.
Agencja Reutera informowała we wtorek, że płomienie zbliżyły się do anten zainstalowanych na szczycie góry w gminie Tejeda. Część z nich jest powiązana z wieżą kontroli lotów, ale agencja zauważa, że pomimo pożaru lotnisko na wyspie Gran Canaria pracuje bez zakłóceń. Według gazety "El Confidencial" sytuacja może się ustabilizować jeszcze w środę dzięki akcji gaśniczej, a także sprzyjającym warunkom pogodowym.
Tymczasem Gwardia Cywilna prowadzi śledztwo w sprawie 29-latka jako domniemanego sprawcy pożaru lasu na wyspie Gran Canaria. Hiszpańska gazeta podaje, że mężczyzna pracował w okolicy w momencie wybuchu pożaru. Według funkcjonariuszy podejrzany wraz z trzema osobami używał kosiarki spalinowej na obszarze pokrytym suchą trawą. Mężczyzna i jego współpracownicy mieli próbować samodzielnie ugasić pożar, a następnie wezwali służby.
Z kolei na włoskiej Sycylii wystąpiło niemal sto pożarów, szczególnie w okolicach Palermo i Katanii. Włoskie media i szef obrony cywilnej wskazują, że większość z nich przypuszczalnie wzniecono celowo. Według szacunków ekspertów w latach 2010-2020 na Sycylii 77 proc. pożarów wywołali podpalacze. Jak wynika z relacji komisji parlamentarnej, większość z nich, w tym pracownicy sezonowi, chce w ten sposób zapewnić sobie pracę przy usuwaniu skutków pożarów i rekultywacji. Innym motywem sprawców, często działających na zlecenie sycylijskiej mafii, jest próba przekształcenia terenów zalesionych w tereny uprawne i pastwiska. Często umożliwia to otrzymanie unijnych subwencji.