To od początku była kontrowersyjna kandydatura. Na przewodniczącego dorocznego szczytu klimatycznego ONZ, którego gospodarzem jest w tym roku Dubaj, wybrano Sułtana Al Dżabera, który jest jednocześnie szefem koncernu naftowego Abu Dhabi National Oil Corporation (ADNOC). Krytycy mówili, że to sytuacja, w której "lis zarządza kurnikiem". Al Dżaber poświęcił sporo wysiłki na poprawę wizerunku, mówiąc w listach i przemówieniach o potrzebie zielonej transformacji. Tymczasem za kulisami miał dbać o interesy korporacji naftowej.
Jak wynika ze śledztwa opublikowanego przez BBC i niezależną organizację Centre for Climate Reporting, Emiraty Arabskie i Al Dżaber mieli wykorzystać szczyt do prowadzenia interesów korporacji naftowej i sprzedaży ropy. Spalanie ropy - obok węgla i gazu - to główna przyczyna kryzysu klimatycznego.
Rola przewodniczącego szczytu COP nie sprowadza się jedynie do prowadzenia negocjacji i rozmów przez dwa tygodnie szczytu. Przez rok między jednym a drugim spotkaniem przewodniczący spotykają się z dyplomatami i przedstawicielami rządów, pracują nad agendą szczytu i prowadzą wstępne negocjacje. Co ważne, chociaż to kraj-gospodarz w praktyce wybiera przewodniczącego, to ten (teoretycznie) powinien odsunąć na bok interesy swojego państwa i być bezstronnym arbitrem negocjacji. W tym wypadku wydawało się to o tyle wątpliwe, że Al Dżaber reprezentuje państwo, dla którego sprzedaż ropy jest jedną z podstaw gospodarki, a do tego osobiście kieruje korporacją ADNOC.
Dziennikarze opisują uzyskane przez nich niejawne dokumenty dotyczące spotkań zespołu przewodniczącego COP28. Dotyczą one rozmów z przedstawicielami 27 państw w ramach przygotowań do szczytu i zawierają opis punktów do omówienia na każde spotkanie. Wśród nich znalazły się kwestie wydobycia i sprzedaży paliw kopalnych przez Emiraty Arabskie.
Na przykład na spotkaniu z przedstawicielami Chin wśród punktów do omówienia była "chęć wspólnej oceny możliwości dot. [gazu] LNG"w Mozambiku, Kanadzie i Australii. W czasie rozmów z ministrem z Kolumbii zespół szczytu klimatycznego miał informować o tym, że ADNOC jest "gotowe wspierać" rozwój wydobycia paliw kopalnych w tym kraju. W rozmowach z kilkunastoma innymi krajami proponowano udział firmy, której szefuje Al Dżaber, w rozwijaniu wydobycia.
Według raportów m.in. Międzynarodowej Agencji Energetycznej jeśli mamy zatrzymać ocieplenie klimatu na umiarkowanie bezpiecznym poziomie, to "nie ma miejsca" na żadne nowe projekty wydobycia ropy, węgla czy gazu. Nawet spalenie paliw z już działających i zaplanowanych kopalni oraz odwiertów oznacza emisje nadmiaru gazów cieplarnianych.
Na spotkaniu z brazylijskim ministrem ds. środowiska przedstawiciele Emiratów mieli prosić o wsparcie rządu w próbie przejęcia przez ADNOC kontroli nad Braskem, największą w Ameryce Południowej firmą zajmującą się przetwarzaniem ropy i gazu. Przedstawiciele Niemiec mieli zostać poinformowani o "gotowości" ADNOC, by dalej dostarczać gaz. Z kolei w czasie rozmów z Arabią Saudyjską i Wenezuelą miano rozmawiać o tym, że "nie ma konfliktu między zrównoważonym rozwojem zasobów naturalnych" a wkładem w zatrzymanie zmiany klimatu.
Na spotkaniach przedstawiciele Emiratów Arabskich mieli też mówić o możliwości współpracy państwową firmą Masdar, która zajmuje się energią odnawialną.
BBC zwraca uwagę, że dziennikarze dotarli do notatek przygotowujących do spotkania, a nie treści samych rozmów. Niektóre ze spotkań nie doszły do skutku. Ale dziennikarze wiedzą o jednym przypadku, kiedy jeden z krajów podjął z Emiratami rozmowy biznesowe po tym, jak temat pojawił się na spotkaniu dot. COP28.
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy przedstawiciele Emiratów Arabskich nie zaprzeczyli, że dochodziło do takich rozmów i stwierdzili, że "prywatne spotkania to prywatne spotkania". Stwierdzono też, że "nie jest tajemnicą", że Al Dżaber "pełni kilka funkcji jednocześnie", ale podkreślono, że jest "absolutnie skupiony" na pracy nad "ambitnym wynikiem COP28".
30 listopada w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zacznie się 28. globalny szczyt klimatyczny. Na COP28 przedstawiciele wszystkich krajów świata, od USA i Chin po małe kraje wyspiarskie jak Wyspy Marshalla, będą rozmawiać m.in. o odejściu od paliw kopalnych i wsparciu dla państw szczególnie cierpiących z powodu ocieplenia klimatu.
Takie szczyty klimatyczne odbywają się co roku od prawie 30 lat. W 2015 roku na przełomowym szczycie podpisano dokument nazwany Porozumieniem paryskim, który stawia cel zatrzymania wzrostu temperatury planety znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza - najlepiej na poziomie 1,5 stopnia. Na kolejnych szczytach państwa m.in. przestawiają swoje plany i obietnicę na to, co zrobią i jak zetną emisje gazów cieplarnianych, by zatrzymać ocieplenie na takim poziomie. Rozmawia się też o finansowaniu zielonej transformacji czy wsparciu dla krajów szczególnie dotkniętych skutkami zmiany klimatu.