Nowy gatunek pszczoły już w Polsce. Nie daje miodu, lubi cmentarze

W Polsce pojawiły się pierwsze okazy lepiarki bluszczowej. Ten wyjątkowy gatunek pszczoły po raz pierwszy został zaobserwowany w Górzycy pod Kostrzynem nad Odrą. "Udało się zebrać dokumentację wystarczającą do potwierdzenia, z kim mamy do czynienia" - przekazała dr Justyna Kierat.
pszczoły - zdjęcie ilustracyjne
fot. unsplash.com/zdjęcie ilustracyjne

Jako pierwsza spotkanie z lepiarką bluszczową opisała dr Justyna Kierat, badaczka pszczół, związana z Instytutem Botaniki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nowy gatunek pszczoły zaobserwowała we wrześniu zeszłego roku podczas udziału w Festiwalu Przyrodniczym Szumiące Trawy.

Zobacz wideo Czy pszczoły zostaną zastąpione przez roboty?

Nowy gatunek pszczoły w Polsce. "Będzie dalej się rozprzestrzeniał"

Dr Kierat zauważyła pszczołę w Górzycy pod Kostrzynem nad Odrą w woj. lubuskim na cmentarzu komunalnym wśród kwitnącego bluszczu (to właśnie w okolicach cmentarzy często spotykane były osobniki z tego gatunku). "Udało się zebrać dokumentację wystarczającą do potwierdzenia, z kim mamy do czynienia. Wracałam przez pół Polski z dwiema pszczołami w fiolce, jak na szpilkach, bo ostateczne potwierdzenie pod lupą musiało poczekać do powrotu do Krakowa" - relacjonowała swoje spotkanie z lepiarką dr. Kierat.

Po kilku dniach lepiarka bluszczowa pojawiła się również w Krakowie na Wawelu, co bardzo zastanowiło dr Kierat, ponieważ obydwa miejsca dzieli 450 kilometrów. "Mało prawdopodobne jest, żeby lepiarka zdążyła przekroczyć granicę na zachodzie, a potem pokonać całą drogę aż do Krakowa, przez nikogo niezauważona w międzyczasie. Pokonanie 450 kilometrów musiałoby jej zająć kilka sezonów i wiązać się z osiągnięciem trudnej do przeoczenia liczebności" - zwróciła uwagę biolożka.

"Bluszczówka mogła przekroczyć naszą granicę jednocześnie w dwóch miejscach. Od zachodu miała łatwo, dzieliła ją tylko Odra, a to, umówmy się, nie jest bardzo problematyczna bariera dla latającego owada, który w ostatnich latach podbił kawał Europy. Z kolei od południa mamy góry, ale tu z pomocą przychodzi Brama Morawska - być może to właśnie przez nią nasza pszczoła dotarła do Polski" - dodała Kierat. Badaczka zapewniła, że mamy nowy gatunek pszczoły w naszym kraju, który "zapewne będzie dalej się rozprzestrzeniał na północ i wschód".

Lepiarka bluszczowa znaleziona w Polsce. Jak rozpoznać ten gatunek pszczoły?

Już w 1993 roku lepiarka bluszczowa została opisana jako odrębny gatunek pszczoły. Obserwowano wówczas jej wędrówkę na północ oraz na zachód. W Wielkiej Brytanii pojawia się już od 2001 roku. Biolodzy spodziewali się jej również w Polsce. "Pojawienie się u nas lepiarki bluszczowej było przewidywane przez przyrodników, ponieważ gatunek ten stale rozszerza teren bytowania z zachodnich i południowych części Europy na wschód i północ" - przekazał portal pasieka24.pl.

Lepiarka bluszczowa jest pszczołą jesienną, do tej pory w innych krajach pojawiała się pod koniec sierpnia, we wrześniu oraz w październiku. Korzysta wówczas z kwitnienia bluszczy, z których zbiera około 88 proc. pyłku. "Lepiarka bluszczowa nie ma dużych wymagań gniazdowych, widziano ją zakładającą domy w trawnikach, parkach, a nawet działkach budowlanych" - przekazał portal.

Jak zauważyła dr Kierat "Lepiarka bluszczówka jest dość charakterystyczną pszczołą i wprawdzie niewprawionemu w pszczołach obserwatorowi łatwo jest ją pomylić nawet z miodną". - Niestety, powszechnie znana jest tylko pospolicie i licznie występująca pszczoła miodna. To dla niej stawia się w miastach ule. Cierpią na tym samotnicze pszczoły, które w ten sposób mogą przegrywać konkurencję z pszczołami miodnymi o zasoby środowiska czy zarażać się od nich różnymi chorobami - tłumaczy dr Kierat w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Więcej o: