Naukowcy IceCube Neutrino Observatory przez niemal 10 lat badali cząstki elementarne, a niedawno najprawdopodobniej udało im się wykryć siedem potencjalnych neutrin. Potocznie bywają nazywane "cząstkami-duchami", ze względu na swoje rozmiary. Mają one bowiem najmniejszą masę z cząstek budujących materię.
Specjaliści obserwują cząstki na Antarktydzie i wykorzystują do tego tysiące detektorów. Istnieją trzy rodzaje neutrin: elektronowe, mionowe i taonowe. Naukowcy stwierdzili, że te, które wykryli na Antarktydzie, są najprawdopodobniej neutrinami taonowymi, które uchodzą za najtrudniejsze do zaobserwowania.
Trudność rejestracji neutrin wynika z małego prawdopodobieństwa ich oddziaływania z materią. "Neutrina oddziałują z materią tak słabo, że ani kula ziemska, ani nawet Słońce nie są dla nich przeszkodą. Dopiero dla warstwy materii o grubości rzędu roku świetlnego prawdopodobieństwo oddziaływania neutrin o energii typowej dla 'słonecznych' jest porównywalne do prawdopodobieństwa przejścia bez oddziaływania" - napisał Krzysztof Fiałkowski z Instytutu Fizyki UJ. Według doniesień Instytutu Fizyki Jądrowej PAN większość neutrin przechodzi przez całą kulę ziemską, nie reagując z żadnym jej atomem.
Neutrina pochodzą między innymi ze Słońca i innych gwiazd. Mimo ich znikomej masy, ich liczba jest tak ogromna, że mogą wpłynąć na proces jego rozszerzenia. Są one obiektem fascynacji fizyków z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że mogą być kluczem do zrozumienia ciemnej materii. "Neutrina, podobnie jak ciemna materia, mogą przenikać przez całą Ziemię bez pozostawiania najmniejszego śladu swojej obecności" - zauważyło Narodowe Centrum Badań Jądrowych.