Nadwyżka energii z odnawialnych źródeł niekiedy staje się problemem, który doprowadza do ograniczenia jej produkcji. Właściciele instalacji fotowoltaicznych mogą wówczas ubiegać się o odszkodowanie. W takiej sytuacji rozwiązaniem dla koncernów staje się eksport energii do innych krajów.
Takie rozwiązanie zastosowano w niedzielę 17 marca. "Dzisiaj obyło się bez konieczności redukcji mocy do produkcji prądu z OZE. System pracuje normalnie dzięki redukcji mocy z elektrowni gazowych i węglowych oraz interwencyjnemu eksportowi nadwyżki energii do Niemiec, Słowacji i Ukrainy" - napisał dziennikarz Bartłomiej Sawicki.
Pomimo załagodzenia sytuacji, problem nadal istnieje. Zwróciła na to uwagę redaktorka naczelna serwisu green.news.pl Justyna Piszczatowska. "Weekendowe rekordy OZE pokazują, że dyskurs polityczny, działania administracji i samego sektora energetycznego w Polsce zupełnie nie nadążają za tempem transformacji. To nie przeciąganie liny 'OZE vs węgiel'. Musimy skupić się na bezpieczeństwie dostaw, elastyczności systemu" - napisała.
PSE w przesłanym do Gazeta.pl komunikacie stwierdziły, że redukcje generacji OZE nie wynikają z niedostatecznego rozwoju sieci, lecz z braku odbiorców na całą energię produkowaną w danym momencie. "Jest to specyfika każdego systemu z dużym udziałem OZE, a w Polsce ponad 40 proc. mocy zainstalowanej źródeł to właśnie źródła odnawialne" - poinformowano.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne opublikowały niedawno projekt nowego planu rozwoju sieci przesyłowej na lata 2025-2034. Przedstawiono w nim wariantowe scenariusze rozwoju KSE (Krajowego Systemu Elektroenergetycznego), plany rozbudowy infrastruktury przesyłowej oraz wyniki analiz wystarczalności zasobów wytwórczych. - Realizacja projektów przedstawionych w PRSP stanowi niezbędny element transformacji energetycznej Polski, a docelowo pozwoli na osiągnięcie przez nasz kraj neutralności klimatycznej w perspektywie 2050 r. Planowane inwestycje stanowią odpowiedź na dynamicznie zachodzące zmiany i pozwolą przygotować na nie sieć - powiedział prezes zarządu PSE Grzegorz Onichimowski.
Projekt uwzględnia strukturalne zmiany zachodzące w KSE, wśród których znajduje się postępująca elektryfikacja ciepłownictwa i transportu oraz powstawanie dużych odbiorców energii elektrycznej, co ma przełożyć się na wzrost jej zapotrzebowania. Rozwój sieci przesyłowej umożliwi "przyłączenie nowych jednostek wytwórczych, w tym źródeł odnawialnych i jądrowych. Pozwoli m.in. na wyprowadzenie do ok. 18 GW mocy z morskich elektrowni wiatrowych, 45 GW elektrowni fotowoltaicznych, ponad 19 GW farm wiatrowych oraz przyłączenie elektrowni jądrowej na Pomorzu, a także oddanie do eksploatacji małych reaktorów jądrowych".
Jednym z najważniejszych projektów w planie rozwoju jest budowa połączenia stałoprądowego (HVDC), łączącego północ z południem kraju. Pozwoli to na przesłanie mocy z nowych źródeł wytwórczych do odbiorców, bez obciążania przy tym reszty sieci przesyłowej. Po przeprowadzeniu konsultacji dokument trafi do uzgodnienia z Prezesem Urzędu Regulacji Energetyki, a następnie będzie podstawą do prowadzenia inwestycji przez PSE. Łączne szacowane nakłady na inwestycje planowane przez PSE to ok. 64 mld zł do 2034 r.