Ornitolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu profesor Piotr Tryjanowski zaznacza, że obok ptaków, do których widoku już się przyzwyczailiśmy, możemy w Polsce przy odrobinie szczęścia spotkać także nieco bardziej kolorowe gatunki. Tryjanowski dodaje jednak, że każdy ptak ma w sobie to coś i każdy jest warty uwagi. - Wśród tych kolorowych ptaków jest żołna, na którą chwilę musimy jeszcze poczekać, za chwilę jednak pojawi się inny kolorowy ptak, dudek - powiedział ornitolog.
Wiosenne ptasie przeloty można teraz obserwować w całym kraju. Im dalej od centrum miasta, tym lepiej, nie jest to jednak warunek konieczny. - Nawet w mieście wystarczy nocą otworzyć okno i posłuchać, jak nad budynkami przelatują drozdy, rudziki. W środku dnia można za to zobaczyć bociany albo duże gatunki ptaków drapieżnych - powiedział profesor Tryjanowski.
Ornitolog zachęca do aktywnej obserwacji ptaków. Mówi, że to doskonały sposób na ukojenie nerwów. - To jest swoisty rodzaj terapii, którą warto wykorzystać. Raz po to aby być wśród zieleni i naładować baterie, a dwa to też bardzo dobry trening spostrzegawczości - powiedział naukowiec.
Ptasie powroty to zawsze sygnał końca zimy i początku wiosny. Pod koniec lutego w Polsce pojawiają się ptaki związane z krajobrazem rolniczym, czyli skowronek oraz czajka. W końcu marca można w całym kraju oglądać wracające bociany, za chwilę na niebie pojawią się jaskółki, a nieco później - w maju - wracające nad Wisłę jerzyki, wilgi, dziwonie i gąsiorki.
W Polsce krzyżują się trzy ptasie szlaki migracyjne: atlantycki, alpejski oraz bliskowschodni. Choć przeloty widoczne są w całym kraju, to najwięcej ptasich podróżników można zobaczyć teraz na północy Polski. Wiosną, między innymi na Helu, w ciągu zaledwie jednej godziny można zobaczyć nawet kilkadziesiąt tysięcy lecących ptaków.