Budzi się najgroźniejszy wulkan Europy. Mieszkańcy opuścili domy

Trzęsienie ziemi, którego doświadczyli w tym tygodniu Włosi, wywołało w kraju panikę. Zaczęto głośno mówić o zagrożeniu, z jakim wiąże się mieszkanie w pobliżu najgroźniejszego wulkanu w Europie. Mieszkańcy miasta Pozzuoli śpią na bombie.
Włosi śpią na superwulkanie. Rząd chce płacić za wyprowadzkę
Google Maps // X: INGVvulcani

We Włoszech w pobliżu Neapolu doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 4,4. Było to najpotężniejsze trzęsienie ziemi od 40 lat. Nikomu nic poważnego się nie stało. Odnotowano jedynie pęknięcia na budynkach i uszkodzenia tynków. Spadały też gzymsy. Mieszkańcy miasta Pozzuoli opuścili jednak w strachu swoje domy i spali w samochodach oraz w awaryjnym obozie nad morzem. Obawiali się, że przez trzęsienie ziemi, "bomba", na której od wielu lat mieszkają, wreszcie się obudzi.

Zobacz wideo Urszula Zielińska o konsekwencjach zmian klimatycznych: Największe koszty ponoszą rolnicy

Superwulkan budzi się ze snu

Mowa o Polach Flegrejskich (z włoskiego Campi Flegrei), gdzie znajduje się tzw. superwulkan. Znajduje się tam gigantyczne jezioro płynnej magmy i 24 kratery. W jego centrum mieści się wspominane miasto Pozzuoli, zamieszkałe przez ponad 80 tys. osób. Łączna liczba mieszkańców Campi Flegrei to ok. 360 tys. osób, ale w strefie zagrożenia wybuchem znajduje się aż pół miliona osób. 

Wybuch tego wulkanu może być katastrofalny w skutkach. Ostatnia nowożytnia erupcja miała miejsce w 1538 roku. Jego najpotężniejszych dotychczasowy wybuch miał jednak miejsce 40 tys. lat temu, gdy w powietrze wyleciało ok. 300 km3 popiołów i kawałków skał, a ziemia została zalana 200 kilometrami sześciennymi magmy. Podobno ślady tego wybuchu znaleziono nawet w dzisiejszej Rosji.

Włochy chcą płacić za wyprowadzkę z dala  od wulkanu

Wśród Włochów rośnie obawa o powtórkę takiego scenariusza, zwłaszcza że region odnotowuje coraz więcej wstrząsów. Naukowcy zauważają ich już ponad 1000 miesięcznie. "Politico" opisuje, że rząd postanowił wreszcie coś z tym zrobić. Rozważane jest zakazanie budowy nowych obiektów w regionie oraz płacenie ludziom za relokację. W początkowej fazie rząd chce przeznaczyć na to 500 mln euro dla najbardziej zagrożonego obszaru. Mieszkańcy nie są jednak zbyt zainteresowani takim rozwiązaniem.

"Politico" opisuje, że po ostatnich wstrząsach wśród polityków panuje panika. Zorientowali się, że przez lata przyzwalali na nielegalne budownictwo oraz umożliwia rozbudowę w regionach objętych zagrożeniem. Zwłaszcza że ten krajobraz jest "wyjątkowo piękny" i po prostu przyciąga Włochów do osiedlenia się.

"Mieszkańcy mierzą się z trzema zagrożeniami"

Ostatnie wydarzenia dobitnie uzmysłowiły jednak tamtejszym władzom, że region zupełnie nie jest gotowy na reagowanie w sytuacji zagrożenia. Jeśli mieszkańcy chcieliby opuścić strefę samochodami, zablokowaliby ruch. - Mieszkańcy żyjący w regionie mierzą się z trzema zagrożeniami: dużym trzęsieniem ziemi, wzrostem poziomu gruntu spowodowanym przez magmę wypełniającą podziemne komory oraz bardzo złożonym, bardzo niebezpiecznym wulkanem - mówił w tym tygodniu minister ochrony cywilnej Nello Musumeci. 

Więcej o: