Jak informuje "Dziennik Bałtycki", rysia sfotografowano w tym tygodniu na bałtyckiej plaży w miejscowości Wicie, w gminie Darłowo. Drapieżnik przechadzał się, nie zwracając uwagi na robiących mu zdjęcia ludzi. Wielki kot nie pojawił się tam jednak przypadkiem.
Ryś trafił na plażę, ponieważ został wypuszczony na wolność przez Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze. Organizacja zajmuje się odbudową populacji gatunku na terenie Pomorza Zachodniego. Więcej informacji udzielił w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" nadleśniczy Nadleśnictwa Sławno Tadeusz Lewandowski.
- Ryś prowadzi skryty tryb życia. Zobaczyć go nie jest łatwo, bo unika ludzi. Oczywiście nie dotyczy to osobników wypuszczonych na wolność, bo one zostały wychowane przez ludzi. Trzymamy kciuki za to, aby wypuszczony ryś sobie poradził w naturalnym środowisku - powiedział Lewandowski.
- Z relacji, które otrzymujemy od turystów i mieszkańców, wynika, że zdarzają się sytuacje przypominające safari afrykańskie, ale nad Bałtykiem. Ryś leży sobie i nie przejmuje się ludźmi, a ci z aut go fotografują - dodał nadleśniczy.
Turystyka WP przypomina, że rysie euroazjatyckie są jednymi z największych drapieżników Europy. W Polsce gatunek ten znajduje się pod ochroną i występuje głównie w północno-wschodniej i południowo-wschodniej części Polski. Populację dzieli się więc na bałtycką i karpacką. Naturalnym środowiskiem dla rysiów do życia są rozległe obszary leśne, jednak dobrze czują się także na mokradłach, bagnach i w niedalekiej odległości od rzek czy jezior.