Co jest, a czego nie ma w dyrektywie budynkowej? Oto daty dot. remontów, ogrzewania i nie tylko

Nie ma "wywłaszczeń", "wyrzucania z domów" ani "wyrywania nowych okien". Co w takim razie znajduje się w unijnej dyrektywie budynkowej, która ma przyspieszyć remonty budynków? Przyglądamy się kluczowym punktom unijnych przepisów.
Termomodernizacja (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Grażyna Marks / Agencja Wyborcza.pl

Brak ocieplenia, nieszczelne okna, kiepska wentylacja kocioł na węgiel - tak wyglądają budynki, które mogą być "wampirem energetycznym". To problem dla wszystkich. Od mieszkańców, którzy ponoszą koszty ogrzewania (i zdrowotne koszty złej wentylacji, niskiej temperatury), przez sąsiadów, którzy wdychają zanieczyszczenie z komina, po wszystkich, który pośrednio cierpią z powodu zanieczyszczenia.

Zobacz wideo Krzysztof Bolesta: Nie ma i nie będzie zakazów używania instalacji gazowych

Krajowe plany dot. remontów budynków, a teraz także zaktualizowana unijna dyrektywa budynkowa, mają ułatwić i przyspieszyć remonty budynków. Ostatnio wokół unijnych przepisów narosło wiele mitów, a politycy manipulowali i wykorzystywali je do straszenia w kampanii wyborczej. Jednocześnie - jak pokazują wyniki badania zleconego przez ING Bank Śląski - większość z nas nie wie, co rzeczywiście jest w tej dyrektywie. 

62 proc. respondentów  (pytano właścicieli nieruchomości i osoby, które planują ich zakupy) nisko ocenia swoją wiedzę na temat termomodernizacji, choć większość z nich spotkała się już z tym terminem. O dyrektywie budynkowej (EPBD) słyszał co 3 właściciel nieruchomości. Brakuje wiarygodnych źródeł informacji, a często czerpiemy je z internetu lud od znajomych. Dlatego sprawdzamy, co rzeczywiście znajduje się w przyjętych przepisach. 

Polska musi wprowadzić dyrektywę budynkową

Zaktualizowana dyrektywa budynkowa już obowiązuje (od końca maja), ale na razie jej skutki nie są dla nas odczuwalne. To dlatego, że dyrektywa jest typem europejskich przepisów, które nie obowiązują nas bezpośrednio, a muszą zostać "przełożone" na krajowe prawo. 

To oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze - jest czas, zanim te przepisy zaczną obowiązywać (kraje powinny wprowadzić je do swojego prawa w ciągu dwóch lat). Po drugie - daje to pewną dowolność tego, jak w praktyce prawo będzie wyglądało w każdy kraju. Dyrektywa wyznacza cele, zaś polski rząd będzie teraz tworzył konkretne środki, dzięki którym mają zostać zrealizowane. 

Głównym celem dyrektywy jest - jak wskazuje jej pełna nazwa - poprawa efektywności energetycznej budynków. Czyi remonty oraz wymiana źródeł ciepła tak, by zużywać mniej energii m.in. na ogrzewanie, pozbyć się emisji zanieczyszczeń i poprawić jakość życia mieszkańców. 

Nowe normy - jakie i dla kogo?

Cały tekst, przetłumaczony na język polski, można znaleźć w oficjalnym unijnym serwisie. Jednak dyrektywa jest długa i skomplikowana. Teraz Komisja Europejska pracuje nad oficjalnym materiałami pomocniczymi, które mają ułatwić rządom wprowadzenie prawa w poszczególnych krajach oraz ułatwić prace firm z branży budowlano-remontowej. Na konferencji, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Fala Renowacji, urzędnicy tłumaczyli też poszczególne elementy dyrektywy.

Jedną z kwestii budzących największe kontrowersje jest wprowadzenie minimalnych wymagań dotyczących charakterystyki energetycznej. W praktyce chodzi o to, że budynki muszą być wyremontowane do pewnego minimalnego poziomu energooszczędności. Z tych przepisów wziął się mit o "wywłaszczeniach" w przypadku, kiedy ktoś nie spełni tych wymagać dla swojego domu. To jednak nieprawda - w pierwszej propozycji minimalne wymagania rzeczywiście miały dotyczyć także budynków mieszkalnych, ale ostatecznie te przepisy wykreślono z dyrektywy. A więc nie wprowadza ona minimalnych wymagań charakterystyki energetycznej dla budynków mieszkalnych. 

Wymóg renowacji zostaje wprowadzony dla budynków użyteczności publicznej - a więc na przykład część szkół czy urzędów będzie musiała zostać poddana remontom i doprowadzona do odpowiedniego stanu. Istnieją jednak wyjątki m.in. dla zabytków, części budynków sił zbrojnych, miejsc kultu i budynków użytkowanych tymczasowo.

Jeśli chodzi o budynki mieszkalne, dyrektywa nie wprowadza minimalnych wymagań, tylko ogólny cel na poziomie całego kraju - zmniejszenia zużycia energii pierwotnej o 16 proc. do 2030 roku. To można osiągnąć wspierając remonty i głęboką termomodernizację, ale też wymieniając źródła ciepła (jak piec węglowy na pompę ciepła). 

Budynki bezemisyjne i gotowe na panele słoneczne

Dyrektywa wprowadza obowiązek montażu paneli fotowoltaicznych na części budynków - ale tylko, gdy jest to technicznie możliwe, wykonalne ekonomicznie i praktycznie. Najpierw wymóg ten będzie dotyczyć nowych budynków publicznych i niemieszkalnych o powierzchni powyżej 250 metrów kwadratowych.

W drugiej połowie lat 30. wymóg obejmie istniejące budynki publiczne i niemieszkalne. Do końca 2029 roku będzie to wymagane dla nowych budynków mieszkalnych oraz nowych zadaszonych parkingów (które przylegają do budynku). 

Pod koniec tej dekady nowe budynki będą musiały być bezemisyjne (taki wymóg będzie obowiązywać dla budynków publicznych od 2028 roku, a mieszkalnych od 2030). Co to oznacza? Nowe budynki będą musiały spełniać wysoki standard efektywności energetycznej i stosować rozwiązania, które zapewnią, że są energooszczędne. W budynki zeroemisyjnym nie może być też emisji gazów cieplarnianych na miejscu -a więc ogrzewanie nie może wykorzystywać spalania gazu ani węgla. 

Odchodzenie od gazu w ogrzewaniu

Dyrektywa - wbrew kolejnemu z mitów - nie wprowadza twardego zakazu używania istniejących pieców gazowych do ogrzewania. Już od przyszłego roku państwo nie będzie mogło dofinansowywać instalacji samodzielnych kotłów gazowych na przykład w ramach programu Czyste Powietrze (dalej będzie możliwa dotacja na instalację łączącą np. gaz i pompę ciepła). Jednak używanie ogrzewania gazowego nie będzie zakazane. 

Dyrektywa mówi o działaniu krajów "w celu całkowitego wycofania kotłów zasilanych paliwami kopalnymi najpóźniej do 2040 r." Jednak jak podkreślają urzędnicy z Komisji Europejskiej jest to "cel aspiracyjny" i nie nakłada twardo obowiązku zakazania używania gazu do ogrzewania po tej dacie. Jednocześnie wiadomo, że prędze czy później od gazu trzeba odejść, a krokami na tej drodze będzie koniec dopłat do kotłów czy koniec instalowania ich w nowych budynkach. 

To główne, chociaż nie wszystkie zmiany, jakie wprowadza dyrektywa. Państwa powinny także wymagać instalowania punktów ładowania dla samochodów elektrycznych i wymaganej liczby miejsc parkingowych dla rowerów w nowych budynkach, a z czasem także w istniejących budynkach użyteczności publicznej. Także w nowych budynkach wielorodzinnych będzie wymóg miejsc parking dla rowerów oraz przygotowania okablowania pod instalację ładowarek do samochodów.  

Więcej o: