W poniedziałek zaciął się jeden z nowojorskich mostów, obrotowy Third Avenue Bridge, który łączy dzielnice Bronx i Manhattan przez rzekę Hudson. Utknął w otwartej pozycji i nie można było go ani zamknąć, ani do końca otworzyć. Przyczyną awarii była wysoka temperatura powietrza, która spowodowała cieplne rozszerzenie się stali i zaklinowanie konstrukcji.
Most trzeba było schłodzić. Dziennikarze stacji NBC pokazali procedurę - z jednej strony przecinanie stalowych fragmentów, z drugiej łodzie strażackie polewające most wodą z rzeki poniżej. Awaria pojawiła się w poniedziałek po południu, a most był nieczynny do 18:30 lokalnego czasu.
Akurat tego dnia (w poniedziałek 8 lipca) odnotowano najwyższą temperaturę w Nowym Jorku w tym roku - 95 stopni Fahrenheita, czyli 35 stopni Celsjusza. Nie jest to jednak rekord ani dla lipca, ani dla tego dnia. Ale gdzie indziej w ostatnich dniach rekordy padły, bo fala upałów dotyka dużą część kraju.
W niedzielę 7 lipca w Las Vegas odnotowano najwyższą temperaturę w historii pomiarów - 120 stopni Fahrenheita, czyli 48,9 stopnia Celsjusza. Jak zauważa meteorolog Scott Duncan, to aż o 1,7 stopnia Celsjusza powyżej poprzedniego rekordu. To był też najcieplejszy dzień w oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od Las Vegas kalifornijskim mieście Bishop (111 stopni Fahrenheita, 43,8 stopnia Celsjusza).
Oba wymienione miasta znajdują się w sąsiedztwie pustyni Mojave i parku narodowego Doliny Śmierci, gdzie w niedzielę odnotowano 53,3 stopnie (128 st. Fahrenheita). Dzień wcześniej z powodu gorąca zmarł tam jeden z odwiedzających park. Podróżował w grupie sześciu motocyklistów. Innego z nich trzeba było przetransportować do szpitala. Jak podały służby, których oświadczenie cytuje agencja Associated Press, nie można było wykorzystać do tego helikoptera ratunkowego, bo loty przy temperaturze przekraczającej 120 stopni Fahrenheita (48,8 st. Celsjusza) nie są bezpieczne. W stanie Oregon upał spowodował śmierć czterech osób.
Według danych Narodowej Służby Meteorologicznej, 9 lipca (we wtorek) alerty w sprawie upałów dotyczą ponad 159 milionów Amerykanów, co stanowi aż 48 proc. populacji kraju. Część z nich mieszka na terenach, dla których wydano ostrzeżenia najwyższego stopnia przed ekstremalnym gorącem. Tak wygląda mapa tych ostrzeżeń z rządowej strony heat.gov:
Fala upałów w Ameryce trwa już długo, co pociąga za sobą ryzyko pożarów lasów i traw. Na terenie USA w poniedziałek odnotowano 73 duże aktywne pożary. W kalifornijskim hrabstwie Santa Barbara taki pożar zagroził ranczu Neverland, którego właścicielem był Michael Jackson.