Potężny pożar lasów wybuchł w nocy ze środy na czwartek w pobliżu miasta Chico w kalifornijskim hrabstwie Butte. Ogień szaleje na powierzchni o obszarze ponad 66 tysięcy hektarów. Śledczy zatrzymali już 42-letniego mężczyznę, którego podejrzewa się o wywołanie pożaru. Świadkowie widzieli go, jak spychał do wąwozu w środowe popołudnie swój płonący samochód - podaje "The New York Times".
Pożarowi lasów w Kalifornii towarzyszyło niezwykle rzadkie, ale i bardzo niebezpieczne zjawisko, jakim jest ogniste tornado. "W nieco ponad 24 godziny pożar rozprzestrzenił się na obszar około czterokrotnie większy od San Francisco" - napisał na platformie X Colin McCarthy, amerykański naukowiec i łowca burz.
Ogniste tornado powstaje w efekcie intensywnego pożaru, kiedy ogień nagrzewa ziemię tak, że jej temperatura drastycznie różni się od temperatury powietrza. Na takim silnym pożarem tworzy się chmura - pyrocumulonimbus. Kiedy do tego dojdzie wiatr, unoszące się nad tym terenem rozgrzane powietrze, "zasysa" dym, pył i płomienie, tworząc obracający się wir. To największy pożar w Kalifornii w tym roku. W piątek rano służby podały, że został on opanowany jedynie w 3 procentach. Władze zdecydowały o ewakuacji około czterech tysięcy osób.
Innym potężnym pożarem w USA jest ten, który szaleje w Durkee w stanie Oregon. Według doniesień lokalnych mediów ogień zabił setki sztuk bydła i zniszczył tereny ranczowe. Kolejny pożar, zlokalizowany około 160 kilometrów na północny zachód od Boise w stanie Idaho, do czwartkowego popołudnia został opanowany w 20 procentach. Z ogniem walczy także Kanada. W prowincji Alberta zanotowano 176 pożarów lasów, z czego 50 wymknęło się spod kontroli.
W mieście Jasper ogień zniszczył połowę zabudowań. Płomienie osiągały tam wysokość stu metrów i rozprzestrzeniły się na pięć kilometrów w niecałe 30 minut. Oprócz zespołów reagowania kryzysowego z całego kraju Kanada planuje przyjąć 400 strażaków z Meksyku, Republiki Południowej Afryki, Australii i Nowej Zelandii.