Świat mówi jedno, robi co innego. Podgrzewające klimat emisje są na rekordowo wysokim poziomie

Trwa kolejny szczyt klimatyczny, na którym państwa świata dyskutują, jak zatrzymać globalne ocieplenie. Tymczasem emisje gazów cieplarnianych wspięły się na rekordowo wysoki poziom, choć mają spadać. Przekroczenie umiarkowanie bezpiecznego poziomu ocieplenia zdaje się teraz kwestią czasu.
Tragiczna powódź w Hiszpanii. Ulewy stają się bardziej intensywne z powodu zmiany klimatu
Fot. REUTERS/Vincent West

- 2024 rok to klasa mistrzowska w zakresie niszczenia klimatu - mówił sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres podczas rozpoczęcia szczytu COP29. Globalny szczyt klimatyczny odbywa się w Azerbejdżanie, a więc kolejny raz gospodarzem jest eksporter paliw kopalnych, czyli głównego źródła podgrzewających klimat gazów.  

Światowi przywódcy rozmawiają o tym, jak przyspieszyć działania na rzecz ustabilizowania klimatu, a przede wszystkim - jak znaleźć na to pieniądze. Gdy trwają kolejne doroczne negocjacje, twarde dane pokazują, że Guterres nie przesadza. 

Zobacz wideo Czy możesz ufać prognozom pogody?! Pytamy prof. Mariusza Figurskiego, ekspertem IMGW

W stronę katastrofy

Żeby zatrzymać zmianę klimatu na umiarkowanie bezpiecznym poziomie, powinniśmy szybko zmniejszać nasze emisje gazów cieplarnianych. Ważne jest nie tylko dojście do neutralności klimatycznej, ale też ścinanie tych emisji rok po roku już teraz.

Tymczasem jak pokazują dane raportu "Global Carbon Budget 2024", w tym roku emisje kolejny raz, zamiast spadać, wzrosną. Chociaż wzrost jest niewielki (0,8 procent), to powinniśmy iść w przeciwnym kierunku. 41,6 miliarda ton dwutlenku węgla, bo na tyle szacowane są emisje, to kolejny krok w stronę groźniejszego, niestabilnego klimatu. 

Globalne emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych i produkcji cementu (czarna linia) z zakresem niepewności (szary obszar) - historyczne oraz przewidywane dla roku 2024 (na podstawie wstępnych danych i symulacji)
Globalne emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych i produkcji cementu (czarna linia) z zakresem niepewności (szary obszar) - historyczne oraz przewidywane dla roku 2024 (na podstawie wstępnych danych i symulacji)Źródło: Global Carbon Budget, wersja polska: Naukaoklimacie.pl

Zdecydowana większość z nich pochodzi ze spalania ropy, węgla i gazu, mniejsza (ale znacząca) część - z wylesiania, osuszania mokradeł, a także procesów chemicznych jak produkcja cementu. A mowa tylko o dwutlenku węgla. Oprócz niego emitujemy też metan i inne gazy podgrzewające atmosferę.

Największym pojedynczym emitentem pozostają Chiny, których emisji nieznacznie wzrosły (o 0,2 procent). Stanom Zjednoczonym oraz Unii Europejskiej udało się obniżyć emisje o odpowiednio 0,6 oraz 3,8 procent. Kierunek jest dobry, ale tempo - szczególnie w przypadku USA - zbyt wolne. Szybko rosną emisje z transportu międzynarodowego, szczególnie lotnictwa. 

Roczne emisje dwutlenku węgla w różnych krajach lub ich grupach. Po prawej stronie podano przewidywane wartości dla 2024 r.
Roczne emisje dwutlenku węgla w różnych krajach lub ich grupach. Po prawej stronie podano przewidywane wartości dla 2024 r.Źródło: Global Carbon Budget, wersja polska: Naukaoklimacie.pl

O ile ociepli się Ziemia?

Według europejskiego programu klimatycznego Copernicus rok 2024 będzie najgorętszy w historii pomiarów, przebijając rekord ustanowiony zaledwie w ubiegłym roku. Będzie to też zapewne pierwszy pojedynczy rok, który w danych Copernicusa przekroczy poziom 1,5 stopnia ocieplenia.

Nie znaczy to, że już przebiliśmy cel, o którym mówi globalne porozumienie klimatyczne z Paryża. W nim kraje świata zgodziły się zatrzymać ocieplenie znacznie poniżej poziomu 2 stopni, najlepiej 1,5 stopnia, ale chodzi o średnią wieloletnią, a nie pojedynczy rok. 

- Jednoznaczne ustalenie daty, w której nastąpi przekroczenie progu 1,5 stopnia ocieplenia, jest trudne, bo wpływają na nią także czynniki inne niż emisje dwutlenku węgla. Nie ulega jednak wątpliwości, że niemal wyczerpaliśmy już czas, jaki mieliśmy na to, żeby zapobiec takiemu ociepleniu klimatu - zauważa dr Aleksandra Kardaś, fizyczka atmosfery z portalu Nauka o klimacie i Fundacji Edukacji Klimatycznej. 

Wahania różnych czynników to niewielkie pocieszenie, bo jeśli nic się nie zmieni, ten pułap zostanie przebity już na początku lat 30. A obecne plany krajów świata nie pozwolą zatrzymać ocieplenia nawet na 2 stopniach. Temperatura będzie rosnąć w stronę 3 stopni do końca stulecia i dalej w kolejnym wieku.

Co możemy zrobić?

Czy całe globalne negocjacje i polityka klimatyczna nic nie dają? Marcin Popkiewicz, redaktor serwisu Nauka o klimacie, uważa, że jeśli widać jakiś pozytyw, to jest to pewne wyhamowanie poziomu emisji. Bo wcześniej rosły one nawet kilka procent rocznie, a teraz zbliżają się do stagnacji. I jest szansa, że w kolejnych latach wreszcie zaczniemy je obniżać na globalnym poziomie. 

- Związane jest to ze zmianami systemowymi w globalnym systemie energetycznym: spadkiem cen energii ze źródeł odnawialnych i elektromobilności, które coraz bardziej podgryzają rynek paliw kopalnych - zauważa Popkiewicz.

Chociaż wybór Donalda Trumpa - otwartego przeciwnika polityki klimatycznej - rzuca się cieniem na szczyt COP 29, to kraje nie dają za wygraną. Chiny budują gigantyczne ilości odnawialnych źródeł energii i spodziewają się, że ich emisje zaczną spadać szybciej, niż wcześniej zakładały. Brytyjski premier Keir Starmer ogłosił na szczycie klimatycznym, że kraj obniży swoje emisje o 81 procent do 2035 roku. Nowe cele pokazała też Brazylia.

Jeśli chcemy zatrzymać zmianę klimatu na umiarkowanie bezpiecznym poziomie - i uniknąć większej liczby takich kataklizmów, jak powodzie w Polsce, w Hiszpanii i innych krajach - pozostałe kraje także muszą podążyć ścieżką szybkiego odchodzenia od ropy, węgla i gazu. Eksperci podkreślają, że globalna gospodarka jest na to gotowa. 

- Z roku na rok wzrost odnawialnych źródeł energii przekracza oczekiwania. Ceny spadają, rynki rosną, a wydajność technologiczna poprawia się. To, czego brakuje, to wysokie ambicja i zaufanie ze strony krajów, których plany są przestarzałe - uważa dr Katye Altieri z think tanku Ember.

Ropa "darem do Boga"

Mimo kilku pozytywów - jak plany Wielkiej Brytanii i Brazylii, postęp OZE w Chinach - pierwsze wnioski z kolejnego szczytu klimatycznego są gorzkie. Spotkania odbywają się co roku od trzech dekad, a emisje dopiero wyhamowują wzrost, zamiast spadać. Kolejny raz gospodarz szczytu budzi kontrowersje. 

Rok temu spotkanie odbywało się w Dubaju, a przewodniczył mu dyrektor z koncernu paliwowego. Teraz kolejny raz gospodarzem jest kraj z dużym poziomem eksportu paliw kopalnych i mizernymi planami zielonej transformacji. A prezydent kraju Ilham Alijew powiedział, że złoża to "dar od Boga".

BBC opisuje, że grupa doświadczonych ekspertów w liście do ONZ stwierdziła, że szczyty klimatyczne "przestały spełniać swój cel". Chociaż szczyty COP mają swoje osiągnięcia - jak uzyskanie zgody całego świata na zatrzymanie zmiany klimatu w Porozumieniu paryskim, a później deklarację "odchodzenia od paliw kopalnych" - to teraz "nie nadążają za rzeczywistością". Dlatego proces powinien zostać zreformowany. 

Jednym z najczęściej wymienianych problemów jest coraz większa obecność lobbystów branży paliwowej - według organizacji pozarządowych na tym szczycie to co najmniej 1773 osoby. 

Więcej o: