Fatalne wieści. Gigantyczny "magazyn" się rozpada. Tysiąc lat gromadził CO2

W Arktyce odwraca się tysiącletnie zjawisko, które zachodziło w tzw. zmarzlinie. Może być bardzo niebezpieczne dla świata.
Lodołamacz Christophe de Margerie zacumował w arktycznym porcie Sabetta.
Fot. REUTERS/Reuters Staff

Wzrost emisji CO2: Dwutlenek węgla "magazynowany" w tundrze, lasach i terenach podmokłych Arktyki zaczął wydostawać się do atmosfery. Ponad jedna trzecia tych terenów stała się dużym emitentem CO2, a przy uwzględnieniu emisji pochodzących z pożarów nawet 40 proc. Obszar, który przez lata hamował postępujące zmiany klimatyczne, teraz zaczął je napędzać - tak wynika z badania opublikowanego w "Nature". 

Zaskakujący wzrost: Przez tysiąclecia ekosystemy lądowe Arktyki działały bowiem jak "zamrażalka" dwutlenku węgla planety. Utrzymywały ogromne ilości potencjalnych emisji w CO2 w wiecznej zmarzlinie. W glebach Arktyki znajduje się prawie połowa "podziemnych" zasobów dwutlenku węgla. Jest ich znacznie więcej niż w atmosferze i dla dobra planety te zasoby powinny pozostać w ziemi. Ekosystem Arktyki, obejmujący Syberię, Alaskę, kraje nordyckie i Kanadę, gromadził dwutlenek węgla przez tysiące lat, pomagając w chłodzeniu atmosfery Ziemi. Teraz może się to odwrócić przeciwko nam. 

Zobacz wideo Co to będzie powie ci jak walczyć z katastrofą klimatyczną

Niebezpieczne zjawisko: - Wraz ze wzrostem temperatury gleby stają się cieplejsze. W wiecznej zmarzlinie większość gleb była całkowicie zamarznięta. Ale teraz temperatury są wyższe, jest więcej materii organicznej dostępnej do rozkładu, a przez to CO2 uwalnia się do atmosfery - wyjaśnia Anna Virkkala, główna autorka badania w rozmowie z "The Guardian". Naukowcy uważają, że powinniśmy lepiej obserwować to zjawisko, by móc je kontrolować. 

Przeczytaj też: Umierające jezioro. Kazachstan podłączył kroplówkę. Kiedyś było "czwartym największym na świecie".

Źródła: "Nature", "The Guardian"

Więcej o: