Wytną cenne starolasy. "Powstają konflikty, nie wiadomo, kto ma decydujący głos"

Na ten rok zaplanowano wycinkę m.in. 28 tys. ha cennych starolasów, a wśród tymczasowej ochrony w ogóle nie ma tzw. lasów społecznych. - Proces reformy gospodarki leśnej jest bardzo nieprzejrzysty i nieraz zaskakujący - skomentował dla Next.gazeta.pl dr Maciej Grodzicki, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek zarządu Polskiej Sieci Ekonomii.
Wycinka drzew (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Organizacja Lasy i Obywatele udostępniła specjalną mapę. Możemy na niej zobaczyć obszary Polski, na których m.in. zaplanowano wycinkę drzew w 2025 roku [link do mapy]. Przypomnijmy, że koalicja rządząca obiecała ochronić 20 proc. lasów przed wycinką. Natomiast w tym roku dodatkową ochroną (dzięki moratorium i innym ministerialnym poleceniom) objętych jest w sumie 3,7 proc. lasów "w najbardziej optymistycznym scenariuszu" - wylicza organizacja pozarządowa. Wśród nich nie ma tzw. lasów społecznych.

"Nie wiadomo, kto ma decydujący głos: Ministerstwo Klimatu, czy Lasy Państwowe"

- Od ponad roku mamy nową władzę, a proces reformy gospodarki leśnej jest bardzo nieprzejrzysty i nieraz zaskakujący dla strony społecznej, ale też ekonomicznej, m.in. dla zakładów usług leśnych i firm transportowych - powiedział w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Maciej Grodzicki, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz związkowy Inicjatywy Pracowniczej oraz członek zarządu Polskiej Sieci Ekonomii. - Jeśli mamy konsekwentnie zwiększać rolę obszarów chronionych lub modyfikować gospodarkę leśną, to przedsiębiorstwa powinny mieć czas, by dostosować swoje strategie biznesowe. Natomiast Ministerstwo Klimatu i Środowiska, jak widać, nie wyciąga wniosków z błędów, które popełniło rok temu podczas ogłaszania moratorium - dodał.

Zobacz wideo Hubert Różyk: Jest możliwe wyłączenie 20% lasów z wycinki przy jednoczesnym dostarczaniu drewna polskiemu przemysłowi

Nasz rozmówca wyraził również zaniepokojenie, że nie ustalono podziału kompetencji i hierarchii. - Lasy Państwowe mają specyficzny status: to nie jest spółka Skarbu Państwa, agencja rządowa ani ministerstwo, ale Lasy wchodzą w skład sektora publicznego i podlegają rządowi. Widać również, że np. przy decyzjach dotyczących starodrzewia Ministerstwo Klimatu ogłasza swoje, a następnie Lasy Państwowe podejmują swoje decyzje w sprawie konkretnych działań i planów urządzenia lasów - podkreślił.

Lasy Państwowe to silna instytucja, która realizuje politykę państwa na terenach leśnych, ale ta polityka powinna być bardziej podporządkowana celom publicznym, a zamiast tego powstają konflikty, które pokazują, że najwyraźniej nie wiadomo, kto komu podlega i kto ma tutaj decydujący głos: Ministerstwo Klimatu, czy Lasy Państwowe

- ocenił dr Maciej Grodzicki.

Lasy społeczne w zawieszeniu. "Czujemy się oszukani"

Zgodnie z poleceniem Ministerstwa Klimatu od początku 2026 r. co najmniej 1 proc. powierzchni lasów w Polsce na obszarach Lasów Państwowych ma być chroniony jako starolasy, a od 2027 r. ma to być co najmniej 2 proc. Natomiast według wyliczeń fundacji Lasy i Obywatele do wyrębu w tym roku wyznaczono 28 tys. ha cennych starolasów, czyli "aż 6 proc. wszystkich lasów zidentyfikowanych jako starolasy". W sumie w starolasach pozyskane ma zostać 2,3 mln metrów sześciennych drewna. Ponadto nie ma żadnych konkretnych informacji w sprawie ochrony lasów społecznych.

Anna Kolińska z Fundacji Alarm dla Klimatu zwróciła uwagę, że w lasach społecznych nadleśnictwa rozstrzygnięto przetargi, wycinki ruszyły, a strona społeczna nie ma żadnego wpływu na ich kształt. - Czujemy się oszukani, sprawdzają się nasze obawy, że lasy społeczne to na ten moment tylko kolejny pusty slogan - dodała. Z kolei Renata Lejawka z inicjatywy Las Wokół Miast mówiła, że "23 proc. masy drewna z rocznego planu tego deficytowego nadleśnictwa ma być pozyskane z cennych wodochronnych starolasów, na które składają się przede wszystkim około 150-letnie, zdrowe beskidzkie buki".

Jak tłumaczą się Lasy Państwowe i Ministerstwo Klimatu? Czytaj więcej na ten temat w tekście Patryka Strzałkowskiego: "O tej mapie już jest głośno. Pod topór pójdą 150-letnie beskidzkie buki".

Napisz do autora: dominik.molinski@grupagazeta.pl

Więcej o: