Terytorium dzisiejszych Węgier już od wieków było znane z żyznych ziem. W środkowej części kraju, na równinach pomiędzy Dunajem i Cisą uprawia się kukurydzę, zboża czy słonecznik. W ostatnim czasie znacząco pogorszyła się jednak jakość gleby. Jak poinformowała tamtejsza służba meteorologiczna, pozostaje ona "krytycznie sucha", nawet pomimo niedawnych opadów, co drastycznie obniża plony. Wielu rolników rozważa radykalne kroki i porzucenie uprawianych gruntów.
Problemy dotykają nie tylko ludzi. Opisany przez Reutersa pszczelarz, Krisztian Kisjuhasz, zmuszony był podjąć nadzwyczajne działania i przenieść nocą swoje pszczoły ponad 80 km w stronę rzeki Cisy, gdzie miały lepszy dostęp do pyłku. - W zeszłym roku 30 proc. naszych pszczół zginęło, głównie z powodu braku wystarczającej ilości pyłku z powodu suszy - powiedział. Wspomniał również, że konieczność dojazdów do przeniesionych uli wymusiła na nim podwyżkę cen miodu. Kisjuhasz, który stwierdził, że pszczelarstwo w tym rejonie nie ma przyszłości, rozważa to, co wielu innych rolników - przeniesienie w miejsce, gdzie susza nie daje się tak we znaki. Pomimo że jego rodzina mieszka tu od 5 pokoleń.
Przeciwdziałać trudnej sytuacji próbuje węgierski rząd. Uruchomiono projekt o wartości około 5 miliardów forintów (14,29 miliona dolarów), którego celem jest oczyszczenie kanałów oraz skoncentrowanie się na retencji wody, co ma przeciwdziałać suszy. Jednak premier Viktor Orban wyraźnie zaznaczył, że nie da się całkiem ochronić kraju przed niedoborem wody. - Robimy wszystko, co w naszej mocy, ale nawet te wysiłki nie wystarczą, aby złagodzić szkody spowodowane przez suszę - wyjaśnił polityk.
Ten rok nie jest jednak wyjątkowy dla Węgier. Już w 2022 roku z powodu suszy straty w sektorze rolnym wyniosły bilion forintów (2,86 mld dol.), co doprowadziło do najwyższego od dwóch dekad wzrostu inflacji w tym kraju. Dane Głównego Urzędu Statystycznego Węgier wskazują, że tylko 2,6 proc. z ok. 5 mln hektarów ziem uprawnych Węgier jest stale nawadniane. Według danych Eurostatu wskaźnik ten wynosi ok. 30 proc. we Włoszech, 15 proc. w Hiszpanii i 16 proc. w Portugalii.
Czytaj też:Ogromne straty. Ponad 87 tys. hektarów zniszczonych upraw
Źródła:Reuters, Money