Chcą stworzyć wielkie jezioro, najgłębsze w Polsce. "W końcu szansa na coś dobrego". Tylko co z wodą?

Przemysław Średziński
To ma być najgłębsze sztuczne jezioro w Polsce - do dna będzie ok. 170 metrów. Lustro wody ma mieć powierzchnię blisko 4000 hektarów. W ten sposób Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów chce zagospodarować swoje dwie odkrywki po wyczerpaniu się surowca. Greenpeace, choć sam pomysł popiera, wskazuje przy tym na istotne zagrożenia.
Kopalnia Bełchatów - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Piotr Skórnicki/Agencja Wyborcza.pl/PGE GiEK

Kopalnia Bełchatów to największa kopalnia odkrywkowa w Polsce i jedna z największych w Europie. Według planów PGE Górnictwa i Energetyki Konwencjonalnej (PGE GiEK) odkrywki Pole Bełchatów i Pole Szczerców na przestrzeni lat po zakończeniu wydobycia mają zamienić się początkowo w dwa jeziora, z których potem ma powstać jeden zbiornik. Jezioro z plażą ma być turystyczną atrakcją i przyciągać m.in. fanów żeglarstwa. 

Wydobycie z pierwszej odkrywki ma się zakończyć w 2026 roku. I choć drugie ma koncesję do 2038 roku, to eksploatacja może zakończyć się wcześniej. "W dwóch polach wydobywczych bełchatowskiej kopalni powstaną dwa najgłębsze w Polsce jeziora, które połączą się w jedno w końcowej fazie napełniania ich wodą" - wyjaśnia PGE GiEK. Jezioro ma mieć ok. 170 metrów głębokości, a lustro wody 4000 hektarów. Prace nad budową jeziora ruszyły już kilka lat temu. "Rozpoczął się kolejny etap formowania linii brzegowej przyszłych jezior, które powstaną na terenie kopalni po zakończeniu wydobycia" - informowała PGE GiEK na swojej stronie internetowej. Przygotowano także tereny, na których powstanie plaża. 

Zobacz wideo Budowa wiatraków na Morzu Bałtyckim! Tusk: Energia będzie tańsza

Greenpeace: Najlepiej zrekultywować wyrobiska w kierunku wodnym

- My, jako Greenpeace, co do zasady jesteśmy przeciwnikami górnictwa odkrywkowego węgla brunatnego i uważamy, że takie odkrywki jak Bełchatów czy Szczerców nigdy nie powinny były powstać. W czasie rozpoczynania ich eksploatacji nie zdawano sobie jednak jeszcze sprawy ze skali negatywnego wpływu spalania węgla na klimat. Natomiast, skoro ten węgiel będzie już wydobyty i pozostaną po nim ogromne wyrobiska górnicze, to trzeba je jakoś zrekultywować, najlepiej w kierunku wodnym. Czyli inaczej mówiąc, zalać je wodą - komentuje w rozmowie z Next.gazeta.pl prof. Leszek Pazderski, ekspert ds. polityki ekologicznej w Greenpeace.

Jego zdaniem plan PGE GiEK "to jest naprawa pewnych szkód i w końcu jest szansa na coś dobrego". Dlatego Greenpeace popiera ją "z szeregu powodów". 

Zakładamy, że powstałe zbiorniki wodne zostaną zarybione, a w ślad za tym pojawi się ptactwo wodne. Takie akweny mogą być też wykorzystywane w celach rekreacyjnych, co będzie korzystne dla społeczności lokalnej. Krajobrazowo każde jezioro, choćby sztuczne, również wygląda lepiej niż porzucone wyrobisko górnicze. No i zalanie tych wyrobisk spowoduje, że w końcu zaprzestaną one zasysać wodę zewsząd, w tym z terenów rolnych

- wskazuje prof. Pazderski. Dodaje jednak, że pojawia się jednak kluczowe pytanie: "skąd oni wezmą wodę"?

Koncepcja zagospodarowania Kopalni Bełchatów po zakończeniu wydobycia węgla
Koncepcja zagospodarowania Kopalni Bełchatów po zakończeniu wydobycia węglaFot. PGE GiEK

Problem wodny

Portal Dzień Dobry Bełchatów wyjaśniał, że wypełnianie odkrywek wodą będzie polegało na stopniowym ograniczaniu odwodnienia, co będzie skutkowało wypełnianiem się wyrobiska wodami głębinowymi. Do wyrobiska będą też kierowane wody pochodzące z cieków powierzchniowych. Ekspert Greenpeace podkreśla, że problem wodny "pojawiał się przy projektach wszystkich nowych odkrywek, w tym tych, które nigdy nie powstały, jak np. Złoczew". - Wypełnianie dawnego wyrobiska górniczego wodami głębinowymi to jest eufemizm, który polega na tym, że takie wyrobisko wypełnia się kosztem osuszania terenów sąsiednich - mówi prof. Pazderski. Ekspert wyjaśnia, że dotąd bywało zwykle tak, że jak obok powstawała jakaś nowa odkrywka, "to wodę z niej przerzucano do starej, zamkniętej". 

Osuszenie znacznej części województwa łódzkiego? "To jest sprawa kluczowa"

Prof. Pazderski dodaje, że zbiorniki "będą się faktycznie wypełniać same i w tym przypadku jest duża szansa na osuszenie znacznej części województwa łódzkiego". - Jeśli woda ma do tych odkrywek wpłynąć, to gdzieś jej nie będzie - dodaje. Jego zdaniem podobnie ma się sprawa z ciekami powierzchniowymi. - W rejonie odkrywek Bełchatów i Szczerców małe strumyki w większości dawno temu wyschły, więc w grę mogą wchodzić tylko większe rzeki. I są tu dwie możliwości, nawiasem mówiąc, wymagające budowy długich rurociągów - z Warty i z Pilicy - mówi ekspert. Według niego zapotrzebowanie może być jednak tak duże, "że zagrozi z kolei zasobom wodnym tych rzek". Tym bardziej że w tamtym rejonie "obie rzeki nie są szczególnie duże". 

- PGE musiałoby dokładnie wskazać, i tego będziemy się domagać, i zapewne inne organizacje ekologiczne też, z jakich cieków, w jakich ilościach i przez ile lat będzie czerpana woda. To jest sprawa kluczowa. Bo może się bardzo szybko okazać, że owszem, będziemy mieli jeziora, natomiast wyschnie wszystko inne - podsumowuje ekspert Greenpeace. 

Przemysław Średziński
Więcej o: