Polska wieś u progu katastrofy. Rolnicy oddają zbiory za darmo. "Wielu wkrótce zrezygnuje". To powód

Zarówno na rynku warzyw jak i owoców sytuacja rolników jest bardzo zła. Zbiory są albo za duże, albo za małe. Rolnicy muszą sprzedawać swoje produkty po absurdalnie niskich cenach, albo nawet rozdawać za darmo. Do tego nasz rynek zalewają produkty zza granicy.
Wieś (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Wyborcza.pl

Problemy polskich rolników

Rolnicy w Polsce znaleźli się w dramatycznej sytuacji. Polska wieś ma coraz większe problemy z opłacalnością. - Na otwartym rynku rośnie udział wielkich sieci handlowych. Maleje za to targowisk, sklepików i małych lokalnych hurtowni. W efekcie rolnik, szczególnie mały i średni, musi sam sprzedawać swój towar, a jest to coraz trudniejsze. Kiedy niewiele się sprzeda na targowisku czy w sklepie, mało trafi do kieszeni. A wszystkie koszty dookoła rolnika rosną - zauważa Janusz Piechociński, były wicepremier, ekspert rynku żywności. Problematyczność sytuacji potęguje fakt, że skupy ograniczają odbiór lub całkowicie wstrzymują przyjęcie towaru. Albo oferują bardzo niskie stawki np. 30-40 groszy za kilogram papryki. Mimo chłodnej wiosny wiele warzyw obrodziło, co spowodowało zamieszanie na rynku. 

Rolnicy rozdają warzywa za darmo. Rynek zalały tańsze produkty

W miniony weekend głośno było m.in. o producencie papryki, który w internecie ogłosił akcję zbierania plonów. Rolnik mówił w mediach, że cena w skupie jest tak niska, że nie opłaca mu się zbierać papryki i płacić za tę usługę, a potem przewozić towar do skupu, bo to również są koszty. Setki ludzi odpowiedziało na apel hodowcy i sami zbierali paprykę, którą mogli potem zabrać do domu. - Wiosna sugerowała, że zbiory będą mniejsze niż zazwyczaj, a tak naprawdę mamy klęskę urodzaju. Jest nadprodukcja w wielu obszarach - tłumaczył minister rolnictwa Stefan Krajewski w rozmowie z Radiem Zet. Na konferencji prasowej dodawał, że ze względu na zmiany klimatu coraz więcej rolników decyduje się na uprawy np. papryki, przez co rynek jest przepełniony. 

W ostatnim czasie rekordy spadku ceny w skupie zanotowały właśnie papryka i ziemniaki. W sklepach osiągają one średnio cenę wyższą niż dziesięć złotych, a w skupie kosztują mniej niż złotówkę.  - W kwestii ziemniaków, których teraz jest więcej niż zwykle, to wpłynęły na to: zwiększenie areału pod uprawy oraz wyższe plony - tłumaczył minister rolnictwa. Rolnicy uprawiający ziemniaki skarżą się jednak, że polski rynek zalewają produkty z zagranicy, głównie z Niemiec. - Polski rolnik nie ma gdzie sprzedać ziemniaka, marchwi czy buraka. A tymczasem do kraju wjeżdża każda ilość taniego towaru z Niemiec. Cena w Niemczech to jakieś 10 groszy. My w Polsce nie sprzedamy nawet po 20-30 groszy, bo nikt nie chce kupić - mówił Tomasz Ognisty, rolnik z Opolszczyzny podczas wizyty w Ministerstwie Rolnictwa. Ostatecznie minister rolnictwa nie spotkał się z oburzonymi rolnikami, dlatego ci rozsypali warzywa po budynku resortu. 

Zobacz wideo

Ministerstwo Rolnictwo chce pomóc rolnikom. Będą kontrole

- 80 proc. warzyw jest uprawianych w Polsce w oparciu o kontrakty, podpisane umowy z producentami, z przetwórcami. I to daje możliwość przewidywania, jaka ilość, w jakiej cenie zostanie odebrana. Mamy też osoby, które nie mają takich kontraktów i dzisiaj mają bardzo trudną sytuację. Tak jak mówię i areał się zwiększył i dzisiaj mamy ilość ziemniaków 15 proc. więcej w stosunku do roku 2024. Tutaj tych ziemniaków mamy sporo uprawianych. Część to są tak zwane przemysłowe, czyli na skrobie i tutaj rośnie z jednej strony zapotrzebowanie, z drugiej strony jesteśmy coraz większym eksporterem skrobi ziemniaczanej, ale też są te ziemniaki jadalne, też trafiają do nas ziemniaki z innych krajów - mówił w Radiu Zet minister rolnictwa. - Nie ma tutaj możliwości skupu interwencyjnego, natomiast tę sytuację analizujemy, czy jest możliwość w ogóle wypłacenia i na jakichś zasadach pomocy - dodawał. 

Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało nie tylko pomoc dla producentów warzyw, ale też kontrole. Minister Stefan Krajewski poinformował, że w związku z dużymi rozbieżnościami w cenach oraz podejrzeniem zmowy cenowej zlecił kontrolę UOKiK. Chodzi m.in. o bardzo niskie ceny niektórych warzyw, jak papryka i ziemniaki w skupach. - Mimo chłodnej wiosny wiele warzyw obrodziło, co spowodowało zamieszanie na rynku. Jest duża nadprodukcja, pojawiają się problemy ze zbytem, a także różnego rodzaju trudności z pośrednikami. Pojawiają się również sygnały, że mogło dojść do zmowy cenowej. Różnice cenowe są ogromne - mówił minister rolnictwa. 

Apel do Karola Nawrockiego. Rolnicy w tarapatach

O zaangażowanie się w trudną sytuację rolników proszono również Prezydenta Karola Nawrockiego. "Rolnik dostarczający codziennie świeżo zerwane owoce, dowiaduje się dopiero przy dostawie, za jakie pieniądze oddaje swój produkt. Często też dochodzi do sytuacji, w których cena skupu owoców jest podawana dopiero po dostawie. Rolnicy są w ten sposób zmuszani do sprzedaży owoców po cenach, które nie pokrywają nawet kosztów produkcji. Przetwórnie i skupy owoców śmieją się wprost z rolników, bo wiedzą, że rolnik i tak musi sprzedać to, co wyprodukował" - pisze jeden z rolników w petycji do prezydenta.

Wyliczał w niej m.in., że cena wiśni tłoczonej spadła w ciągu kilku dni z 6 zł/kg do 2,5 zł/kg. To spadek ceny o ponad 100 proc. Z kolei cena jabłka przemysłowego wynosi obecnie około 0,60 zł/kg, czyli poniżej kosztów produkcji. Tymczasem w marketach jabłka kosztują 6 zł za kilogram. "Takie działania noszą znamiona celowej manipulacji rynkiem i są przejawem wykorzystywania przewagi kontraktowej przez zakłady przetwórcze. Rolnicy, którzy przez cały rok inwestują, czas, środki i pracę w produkcję owoców, nie mają żadnej gwarancji, że jego trud zostanie uczciwie wynagrodzony i czy to w ogóle będzie opłacalne" - zauważa. 

Trudna sytuacja także na rynku owoców

Do tego sadowników doświadczyły przymrozki. - Polskie sadownictwo zostało dotknięte kataklizmem przymrozków. Straty sięgają nawet 85 proc. - żalił się w rozmowie z "Tygodnikiem Poradnik Rolniczy" sadownik Dominik Zawadzki. Duży problem mają m.in. plantatorzy malin. - Marzec był ciepły w tym roku i to wszystko ruszyło wcześniej, a później uderzył mróz. Liście nie odbiły, krzaki były mniejsze. W lipcu było tylko pięć dni słonecznych. Maliny nie rosły, jak trzeba - opowiada jeden z nich w rozmowie z "Faktem". Zbiory jesiennych odmian w niektórych regionach Polski są niższe nawet o 80 proc. Minister Krajewski podkreślał, że "rząd pomaga rolnikom". - Głównie skupiliśmy się na tym, by pomóc rolnikom i sadownikom, tym, których dotknęły klęski żywiołowe, to są konkretne pieniądze - mówił.

"Polskie rolnictwo to nie tylko gałąź gospodarki - to fundament bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Bez realnej ochrony prawnej i ekonomicznej, wielu rolników może zostać zmuszonych do rezygnacji z produkcji, co będzie miało katastrofalne skutki dla całego sektora rolno-spożywczego" - podkreślono w petycji do prezydenta. 

Przeczytaj też: "Zmowa cenowa na rynku warzyw w Polsce? Podjęto nadzwyczajne działania. UOKiK dostał pilne zlecenie".

Źródła: "Fakt", IAR, Next.gazeta.pl, Kancelaria Prezydenta, "Tygodnik Poradnik Rolniczy", warzywa.pl

Więcej o: