"Houston, mamy problem". 50 lat temu walka o życie astronautów z Apollo 13 zakończyła się sukcesem

To, że astronautom nie uda się wylądować na Księżycu, było najmniejszym problemem. Misja Apollo 13 mogła zakończyć się katastrofą. Ale 17 kwietnia 1970 roku tuż po 20:00 polskiego czasu James Lovell, John Swigert i Fred Haise wodowali w Pacyfiku.

Dowodzący misją Apollo 13 nie jest przesądny i uważa się za prawdziwego szczęściarza. "Ciągle żyję. Tak długo, jak długo mogę oddychać, wszystko jest dobrze" - powiedział Jim Lovell w rozmowie z agencją Associated Press kilka dni temu. Lovell ma 92 lata i udało mu się nie tylko przeżyć wyprawę, która mogła zakończyć się tragicznie, ale i dożyć 50. rocznicy tego wydarzenia. 

Pół wieku od misji Apollo 13

Tamten dramat trwał tydzień, teraz NASA wspomina ten "cudowny powrót", jak go określa Lovell, publikując materiały i relację sprzed pół wieku, minuta po minucie. 

"To była wspaniała misja" - wspomina pilot modułu księżycowego Fred Haise (trzeci z załogi, John Swigert, zmarł w 1982 roku). Jego zdaniem pokazała ona, "co można osiągnąć, jeśli ludzie wykorzystają swoje umysły i odrobinę pomysłowości".

Rocznicę wspomniał też Tom Hanks, który zagrał Jima Lovella w filmie z 1995 roku. "50 lat temu. 1. Wyślij ludzi na Księżyc. 2. Sprowadź ich bezpiecznie na Ziemię. Niełatwe. Apollo 13." - napisał aktor na Twitterze 13 kwietnia. 

To właśnie 13 kwietnia 1970 roku, dwa dni po starcie rakiety Saturn ze statkiem kosmicznym, zaczęły się problemy (choć ich źródłem były uszkodzenia powstałe na Ziemi). Misja była siódmą w ramach programu Apollo i trzecią, której celem było lądowanie ludzi na Księżycu.

"Eksplozja nie mogła się wydarzyć w lepszym momencie"

13 kwietnia 50 lat temu to był poniedziałek, tak jak w tym roku. W 55 godzinie i 46 minucie lotu, załoga Apollo 13 kończyła właśnie blisko godzinny program w telewizji, Jim Lovell zakończył przekaz słowami: "Tu załoga Apollo 13 życząca wszystkim miłego wieczoru, kończymy właśnie inspekcję Wodnika [lądownik księżycowy - red.] i wracamy na przyjemny wieczór w Odysei [moduł dowodzenia statku - red.]. Dobranoc!".

Dziewięć minut później, około 320 tysięcy kilometrów od Ziemi, wybuchł zbiornik paliwa numer 2, uszkadzając także zbiornik paliwa numer 1. Główny moduł statku został pozbawiony normalnych dostaw elektryczności i wody. Chwilę później John Swigert wypowiedział  w kierunku centrum dowodzenia na Ziemi słynne słowa:

"OK, Houston, mieliśmy tu problem" [ang. "Okay, Houston, we’ve had a problem here", utarł się jednak błędny cytat "Houston, we have a problem here" - "Houston, mamy problem"].

"Tutaj Houston, powtórz proszę".

"Houston, mieliśmy tu problem" - to wciął się Lovell. 

Plany lądowania na Księżycu zostały porzucone i rozpoczęła się walka o życie trzech astronautów, śledzona na całym świecie. Na ziemi kierował nimi kierownik lotu Gene Kranz. Załoga Apollo 13 przeszła do modułu księżycowego - chodziło o oszczędzanie energii elektrycznej na lądowanie. W Wodniku przystosowanym tylko dla dwóch osób, astronauci  spędzili cztery doby. W ciasnocie, przy braku wody do picia i wielu innych problemach. Teraz Lovell wspomina, że naprawdę mieli dużo szczęścia. 

"Eksplozja nie mogła się wydarzyć w lepszym momencie" - mówi w rozmowie z Associated Press. Podkreśla, że gdyby stało się to wcześniej, Apollo 13 nie miałby wystarczająco dużo energii, by okrążyć Księżyc i wrócić na Ziemię. Ich życia byłyby nie do uratowania, gdyby wybuch nastąpił później, na przykład na orbicie ziemskiego satelity albo w czasie księżycowego spaceru Lovella i Haisego. "Myślę, że mieliśmy boską pomoc w tym locie" - mówi Lovell. 

Na powrót astronautów czekały miliony ludzi, śledząc przekazy telewizyjne.

17 kwietnia 1970 r., tłumy na nowojorskiej Grand Central Station  czekają na powrót astronautów z Apollo 1117 kwietnia 1970 r., tłumy na nowojorskiej Grand Central Station czekają na powrót astronautów z Apollo 11 Fot. J. Spencer Jones / AP Photo

17 kwietnia, po kilku dniach walki wielu osób, załoga Apollo 13 szczęśliwie zwodowała na Pacyfiku i została przejęta przez ekipy ratunkowe. 

Fred Haise mówi: Nigdy nie dotarliśmy do momentu, w którym już nic nie dało się zrobić. Więc też nigdy nie dotarliśmy do momentu, w którym uznaliśmy: "Cóż, umrzemy".

Powrót astronautów z Apollo 13 na Ziemię, zdjęcie z 17 kwietnia 1970 roku.Powrót astronautów z Apollo 13 na Ziemię, zdjęcie z 17 kwietnia 1970 roku. AP / AP

Zobacz wideo 50. rocznica lądowania na Księżycu i misji kosmicznej Apollo 11.
Więcej o:
Komentarze (36)
"Houston, mamy problem". 50 lat temu walka o życie astronautów z Apollo 13 zakończyła się sukcesem
Zaloguj się
  • piotrus009

    Oceniono 24 razy 22

    Jezu, jaki zbiornik paliwa. Pożar izolacji w zbiorniku tlenu spodował gwałtowny wzrost ciśnienia i rozerwanie poszycia - prowadząc do utraty tlenu z obu zbiorników.

  • dupajasi0

    Oceniono 26 razy 8

    "Myślę, że mieliśmy boską pomoc w tym locie" - mówi Lovell.
    No jasne, bóg im pomógł zaraz po tym jak pozwolił żeby roz je bało im statek na kawałki. Doprawdy wesoły koleś z tego boga. ;-)

  • rumpa

    Oceniono 4 razy 4

    Jakiś chłopak napisał w komentarzach na yt że po obejrzeniu filmu zebrał się na odwagę i podszedł do lovella który mieszkał niedaleko i robili zakupy w tym samym sklepie żeby wyrazić szacunek i tak dalej - a na to lovell - ach , nie było wcale tak źle, w kinie zawsze przesadzają.
    Kocham faceta :)

  • gg7887

    Oceniono 6 razy 4

    a nie bylo tam czasem ..."smialo...zmiesciszsie..."?

  • roy-cohn

    Oceniono 5 razy 3

    Mój ulubiony film

  • goldberg

    Oceniono 17 razy 3

    Kidy notoryczny kłamca Moravitzer - działkowiec kościelny ogłosi plany narodowego lotu na na księżyc ? Można przy okazji powołać na prezesa takiego przedsięwzięcia jakiegoś kolesia ( może był homoskrętny student politologii , farmaceuta itp.... ) na dobrze płatne stanowisko w państwowej Narodowej półce kosmicznej.

  • jxman

    0

    Artykul dotyczy Apollo 13 a fotka z Grand Station dotyczy Apollo 11.

  • neurasthenik

    0

    To był wybuch zbiornika tlenu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX