Słońce zmienia swoją aktywność w tzw. cyklach słonecznych. Każdy taki cykl - jak dziś wiemy - trwa średnio 11 lat, w czasie których nasza gwiazda przechodzi od minimum do maksimum i ponownie do minimum swojej aktywności. Aktywność Słońca da się przewidzieć m.in. po obserwacjach plam słonecznych i częstotliwości występowania silnych zórz polarnych.
Pomiędzy rokiem 1645 a 1715 wystąpiła jednak dziwna anomalia, znana dziś jako Minimum Maundera. W tym czasie Słońce było zaskakująco mało aktywne, a astronomowie obserwowali zadziwiająco mało plam słonecznych, znacznie mniej niż chociażby w pierwszej połowie XVII wieku i w czasach po ustąpieniu Minimum Maundera. Co ciekawe, w tym samym okresie wystąpił najzimniejszy okres tzw. małej epoki lodowej, czyli czasu znacznego ochłodzenia w niektórych miejscach na Ziemi (do dziś nie jest pewne, czy te dwie anomalie są powiązane).
Nowa analiza historycznych zapisków z koreańskich kronik królewskich wskazuje, że zmieniło się coś jeszcze. Badając dokumenty, naukowcy natknęli się na wyliczenia dotyczące częstotliwości występowania zórz polarnych w czasie Minimum Maundera. Opierając się na tych danych, współczesnym naukowcom udało się oszacować, że w tamtym okresie Słońce kończyło każdy pełen cykl nie w 11, ale przeciętnie w 8 lat. To gigantyczna zmiana, która jest niezrozumiałą do dziś anomalią.
Nie jest jasne, czy na podstawie tamtych zapisów ówcześni astronomowie mogli zdawać sobie sprawę z występowania cykli słonecznych i ich skrócenia w czasie anomalii. Dla Europejczyków występowanie cykli odkrył dopiero niemiecki astronom Samuel Heinrich Schwabe w 1844 roku, a pierwszy pełny cykl udało się zaobserwować i opisać dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Naukowcy uważają, że koreańskie notatki z XVII i XVIII wieku pomogą nam dziś zrozumieć przyczyny wystąpienia Minimum Maundera.