Możliwość zobaczenia komety gołym okiem to nie lada okazja. Nic więc dziwnego, że o każdym przelocie takiego obiektu głośno jest w mediach. Najbliższą szansę na zobaczenie takiej "lodowej skały" na własne oczy będziemy mieli już w na początku 2024 roku, gdy obok Ziemi przeleci "Diabelska kometa".
12/P Pons-Brooks została odkryta w 1812 roku przez francuskiego astronoma Jean-Louis Ponsa. W 1883 roku ponownie zaobserwował ją Amerykanin William Robert Brooksm, udowadniając, że co 71 lat obiekt ten wraca w pobliże Słońca. To właśnie od tych naukowców kometa wzięła swoją oficjalną nazwę. Potocznie w mediach nazywana jest teraz "Diabelską kometą" (Devil comet), bo na przedstawiających ją zdjęciach widoczny jest charakterystyczny kształt przypominający gigantyczne rogi.
Obiekt obecnie zbliża się do wewnętrznej części Układu Słonecznego i na razie obserwowany jest wyłącznie przez astronomów wyposażonych w odpowiednie duże teleskopy. Już 21 kwietnia 2024 roku kometa przejdzie przez peryhelium (punkt na orbicie znajdujący się najbliżej Słońca), przemykając obok naszej dziennej gwiazdy w odległości ok. 0,78 au (jednostki astronomicznej - 1 au to odległość Ziemi od Słońca), czyli zbliżonej do dystansu, który dzieli Słońce i Wenus.
Niedługo później, bo 2 czerwca 2024 znajdzie się najbliżej Ziemi. Nie będzie wtedy co prawda zbyt blisko naszej planety (szacowana przez NASA odległość to ok. 232 mln km, czyli ok. 1,55 au), ale z powodu swojej, bardzo wysokiej jasności powinna być dobrze widoczna z Ziemi. Astronomowie uważają, że 12/P Pons-Brooks może osiągnąć w czerwcu pozorną jasność nawet 4,5 lub 4,7 magnitudo. To oznacza, że kometa powinna być świetnie widoczna nawet w prostej lornetce, a pod ciemnym niebem bez większych problemów zobaczymy ją również gołym okiem. Potem kometa zniknie z naszego nieba, ale wróci z pobliże centrum Układu Słonecznego w 2095 roku.
Zgodnie z wyliczeniami astronomów, jądro kometarne "Diabelskiej komety" ma średnicę ok. 30 km, a jej koma (pyłowo-gazowa otoczka) ma wielkość ok. 230 tys. km. Co więcej, jądro 12/P Pons-Brooks charakteryzuje się kriowulkanizmem, czyli erupcjami lodowych wulkanów. Wraz ze zbliżaniem się do Słońca, kometa się nagrzewa, a ciśnienie w jądrze rośnie. Gdy przekroczy pewną wartość, jej skorupa pęka, a w przestrzeń wystrzeliwany jest gaz, pył i lód, który powiększa komę. Taki rozbłysk był już przez badaczy obserwowany 20 lipca i 5 października. To właśnie wybuch sprzed nieco ponad trzech tygodni utworzył charakterystyczne gazowo-pyłowe "rogi" komety.