Boeing Starliner po miesiącach opóźnień wystartował 5 czerwca z przylądka Canaveral na Florydzie. Na opóźnienia składały się między innymi problemy z komputerem pokładowym, wyciekiem helu oraz problemy z zaworem. Ostatecznie statek kosmiczny, na którego pokładzie znalazło się dwoje astronautów - Butch Wilmore i Suni Williams - zadokował w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Powrót Starlinera z załogą planowany był początkowo na 14 czerwca, następnie kolejno na 18 i 25 czerwca. Okazuje się jednak, że astronauci nie wrócą prędko na Ziemię.
Starliner pozostanie zadokowany na ISS co najmniej do 2 lipca, czyli na około tydzień później niż ostatnio planowano. Te dodatkowe dni mają dać Boeingowi i NASA więcej czasu na ocenę kilku problemów, które wystąpiły w trakcie lotu statku. Jak donosił Steve Stich, kierownik programu Commercial Crew Programu NASA, doszło między innymi do awarii pięciu z 28 silników odrzutowych z systemem kontroli reakcji oraz pięciu wycieków helu w układzie napędowym.
- Nie spieszymy się i postępujemy zgodnie z naszą standardową procedurą - powiedział Stich, którego cytuje portal space.com. Podkreślił przy tym, że statek działa właściwie, a załoga ma dostatecznie dużo zapasów, by móc przez dłuższy czas przebywać w kosmosie.
Boeing Starliner to projekt załogowej kapsuły, która miała być alternatywą dla załogowego SpaceX Dragon. Pierwszy start Starlinera odbył się bezzałogowo w 2019 roku. Zakończył się on niepowodzeniem. Kapsuła weszła wówczas na niewłaściwą orbitę i nie dotarła do ISS. W efekcie lot musiał zostać powtórzony. W połowie 2020 roku NASA opublikowała raport obnażający liczne problemy statku kosmicznego Boeinga. Prawie rok zajęło naprawianie błędów i dopiero w maju 2021 poinformowano, że statek jest gotowy do kolejnego lotu w kosmos. Po naprawach Starliner został wystrzelony w maju 2022 roku. Wówczas pomyślnie, ale jeszcze bez załogi doleciał na pokład ISS.