Zdumiewający widok na nocnym niebie. Wirujące dyski wyglądały "jak anioł". Tajemnica się wyjaśniła

W nocy z wtorku na środę na nocnym niebie nad Polską można było zaobserwować światło, które wyglądało jak wirujące dyski. Część obserwujących miała skojarzenia z UFO, inni - z aniołami. Wyjaśnienie było jednak dużo bardziej prozaiczne. Taki efekt dały silniki manewrujące rakiety Ariane 6.
Rakieta Ariane 6 na niebie
fot. Nocneniebo.pl/Z głową w gwiazdach

"Byłam przekonana, że ukazał mi się Archanioł Gabriel i już zaczęłam snuć interpretacje, jakie to znaki do zmiany mojego życia mi niebo zsyła" - napisała jedna z użytkowniczek Facebooka, na temat tajemniczych świateł na niebie widocznych w nocy z wtorku na środę. Nie była w tym osamotniona. "Momentami jak anioł na niebie", czytamy w kolejnym komentarzu pod postem na fanpage'u "Z głową w gwiazdach". Inni mieli skojarzenia z UFO. Trudno się dziwić takim opiniom, wirujący na niebie obiekt wyglądał bowiem naprawdę wyjątkowo. Na szczęście nie musimy się domyślać, co tysiące ludzi widziało tej nocy. Wiemy bowiem, że była to rakieta Ariane 6.

Zobacz wideo Lądowanie na asteroidzie, obserwacje początków Wszechświata. Oto najważniejsze misje kosmiczne [TOPtech]

Tajemnicze wirujące dyski na niebie. To manewry rakiety Ariane 6

We wtorek rakieta "Ariane 6" Europejskiej Agencji Kosmicznej wystartowała z europejskiego kosmodromu w Kourou w Gujanie Francuskiej. Rakieta zastąpi Ariane 5, która zostanie wycofana po 117 lotach w ciągu ostatnich 30 lat. Efekty, które można było obserwować na niebie, były związane z działaniem silników manewrujących. 

"Podczas przygotowań rakiety do deorbitacji na niebie mogą pojawić się charakterystyczne ślady. Te ślady to zwykle skondensowane ślady gazów wylotowych, które rakieta lub jej elementy pozostawiają w atmosferze w wyniku działania silników lub procesów deorbitacyjnych" - czytamy na portalu nocneniebo.pl.

 

Ślady widoczne na niebie to gazy wylotowe z silników rakietowych. Składają się głównie z pary wodnej oraz innych produktów spalania i skraplają się w chłodniejszych warstwach atmosfery, tworząc widoczne ślady kondensacyjne. 

Podświetlone przez Słońce gazy wylotowe dawały niesamowity efekt!

- komentował Karol Wójcicki, prowadzący "Z głową w gwiazdach".

Gdy rakieta lub jej elementy wracają do atmosfery, silniki uruchamiają się w celu zmniejszenia prędkości orbitalnej, w ten sposób rozpoczynając tak deorbitację. Tym razem silniki włączyły się jednak z innego powodu. "Ariane 6 doświadczała awarii i próbowano ją ustabilizować. Niestety nie udało się to w pełni, przez co nie udało się zakończyć misji. sprowadzając ją do atmosfery - rakieta wciąż jest na orbicie" - napisał Wójcicki w środę około 8:30 na Facebooku. 

Arian 6 miała awarię. Ale misja i tak została uznana za sukces

Prace nad Ariane 6 trwały niemal dekadę. Pierwotnie rakieta miała zadebiutować w 2020 roku, ale problemy techniczne i zewnętrzne, takie jak pandemia i inwazja Rosji na Ukrainę, kilkukrotnie opóźniały termin startu.

Mimo problemów ESA uznaje misję za sukces, a awaria wpłynęła jedynie na jej końcowy etap. Ariane 6 wysłała dziewięć satelitów typu cubesat na niską orbitę okołoziemską. Nie udało się wypuścić tylko trzeciego, ostatniego ładunku, czyli dwóch kapsuł powrotnych, które miały zostać poddane próbie wytrzymałościowej podczas spadania w ziemską atmosferę. 

Nowa rakieta Europejskiej Agencji Kosmicznej ma zagwarantować "autonomiczny dostęp do kosmosu - i całej nauki, obserwacji Ziemi, rozwoju technologii i możliwości komercyjnych, które się z tym wiążą".

Więcej o: