Koronawirus uderza w kolejną branżę. Airbnb z poważnymi problemami

Panująca pandemia koronawirusa bardzo negatywnie wpłynęła na rynek najmu krótkotrwałego. Z poważnymi problemami zmaga się firma Airbnb, która chce zwolnić część pracowników oraz wprowadziła szereg rozwiązań mających na celu pomóc w przetrwaniu najgorszego czasu.

W związku z epidemią koronawirusa większość państw zdecydowała się zamknąć granice oraz wstrzymać ruch lotniczy. Wielotygodniowe restrykcje wprowadzone w celu zahamowania epidemii to potężny cios dla branży turystycznej, a także najmu krótkotrwałego. Zwłaszcza, że coraz realniejszą wizją jest przedłużenie ich na okres wakacyjnym. Potwierdzeniem tego są poważne problemy Airbnb, o których informuje rp.pl za portalem protocol. 

Zobacz wideo Koronawirus a wynajem nieruchomości. Spadek cen nie jest jeszcze widoczny

Airbnb z problemami. Współzałożyciele firmy rezygnują z wynagrodzenia. 2 mld dol. pomoże przetrwać kryzys

Prezes Airbnb, Brian Chesky poinformował, że firma zamierza zwolnić osoby zatrudnione na umowach tymczasowych, zakończyć staże oraz wstrzymać rekrutację pracowników do 2021 roku. To nie jedyne działania ze strony Airbnb w celu zahamowania skutków kryzysu. Firma obcięła też budżet marketingowy o 800 mln dol., o połowę obniżyła wynagrodzenia kadry kierowniczej, a trójka założycieli firmy zrezygnowała z gaży. 

Skalę kryzysu pokazuje fakt, że obecnie Airbnb mocno ogranicza koszty, a w początkowej fazie pandemii koronawirusa firma przekazała 250 mln dol. na pokrycie kosztów odwołanych pobytów. Zapewniano także 100 proc. zwrotu w przypadku, gdy powodem rezygnacji była właśnie pandemia. Sytuację Airbnb ratuje fakt, że w kwietniu udało się zebrać 2 mld dol. w postaci pożyczek długoterminowych i wkładu kapitałowego. 

Co ciekawe, w Polsce na wielu platformach internetowych pojawiały się oferty wynajmu mieszkań na 14-dniowy okres kwarantanny. Oferty te cieszyły się największą popularnością wraz z falą powrotu Polaków zza granicy.