W Polsce więcej nowych zachorowań na milion mieszkańców niż w innych krajach Europy [WYKRES DNIA]

Liczba zakażeń koronawirusem w wielu krajach europejskich wyraźnie spada. W przeliczeniu na milion mieszkańców bywa już, że np. Włochy czy Niemcy mają mniej nowych przypadków niż Polska.

Wiele emocji wzbudził poniedziałkowy tweet Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty banku Credit Agricole. Borowski pokazał krzywe nowych zachorowań COVID-19 dla dziewięciu europejskich krajów, m.in. Polski, Włoch, Niemiec, Francji czy Czech. Wykresy dla różnych krajów mają różną skalę, natomiast każdy pokazuje dynamikę rozwoju epidemii. Wyraźnie widać, że większość krajów, po znaczącym piku, notuje obecnie znacznie niższą liczbę nowych zachorowań.

W Polsce jest inaczej - nasza krzywa nowych zachorowań od około półtora miesiąca jest stabilna. Wypłaszczona, ale bez wyraźnej tendencji spadkowej. Raz jest lepiej, a raz gorzej, ale ostatni tydzień nie należał do najlepszych. Przez siedem dni - od 19 do 25 maja - włącznie zanotowaliśmy w Polsce 2787 nowych zakażeń, najwięcej w trakcie epidemii, gdybyśmy porównywali takie same okresy wcześniej.

Co więcej, wszystko pomimo spadku liczby zakażeń w województwie śląskim - tych w ostatnim tygodniu było 1596, wobec 1804 tydzień wcześniej (od 12 do 18 maja). Poza Śląskiem odnotowano w analizowanym tygodniu 1191 przypadków, dokładnie o 50 proc. więcej niż tydzień wcześniej (choć mniej niż w poprzednich tygodniach). Tego wzrostu w ostatnim tygodniu nie można też tłumaczyć zwiększoną liczbą testów - przeprowadzono ich w ostatnim tygodniu ok. 130 tys. wobec 131 tys. tydzień wcześniej. Po prostu testy częściej dawały wynik pozytywny.

W Polsce tyle samo zakażeń na milion mieszkańców, co gdzie indziej

W każdym razie takie mocno "niepewne" dane i brak wyraźnego tąpnięcia liczby nowych przypadków w Polsce, wywołują u części komentatorów niepokój. Tym bardziej, gdybyśmy zaczęli porównywać się do innych krajów, z którymi do tej pory koronawirus obszedł się zdecydowanie mniej litościwie niż z Polską. W tym momencie mamy ok. 10,8 tys. aktywnych przypadków COVID-19. To delikatnie więcej niż Niemcy (10,3 tys. - przy około dwukrotnie większej populacji naszych sąsiadów), choć nadal znacznie mniej niż np. Włochy (ponad 55 tys. - przy ok. 1,5 raza większej populacji od Polski). W ostatnich dniach liczba wykrywanych nowych przypadków w Italii w przeliczeniu na milion mieszkańców "zjechała" do poziomu ok. 10, porównywalnego z Polską. 

embed

Wybraliśmy do powyższego wykresu wyłącznie Włochy i Polskę dla jego przejrzystości. Ale oczywiście można porównywać więcej krajów naraz - poniżej np. poza Polską i Włochami także Austrię, Niemcy, Czechy i Francję. Widać świetnie, że Polska "wygrała" pierwszą falę epidemii, gdy mieliśmy znacznie mniej zakażeń. Od kilku tygodni jednak te wskaźniki już się wyrównują, a często dzienne dane pokazują, że nieco więcej zakażeń w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest w Polsce. 

embed
embed

Czy ta dynamika rozwoju epidemii w Polsce powinna niepokoić? Oczywiście, powinniśmy się mieć na baczności i stosować do zaleceń epidemiologów. Natomiast, jak mówi w rozmowie z Gazeta.pl wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, należy wyraźnie podkreślić, że w Polsce nigdy epidemia nie była nawet zbliżona do sytuacji z wielu krajów Europy zachodniej. Jesteśmy w fazie wypłaszczenia, obyśmy z niej w najbliższych tygodniach schodzili, ale w dużej mierze zależy to od rozsądku Polaków.

Żeby nie było wątpliwości - absolutnie nie jest to faza, przy której powinniśmy panikować. Różnice w zachorowaniach w Polsce i w innych krajach Europy w ostatnich dniach są mniej korzystne dla nas, nie są jednak gigantyczne. Dr hab. Dzieciątkowski uważa wręcz, że nie powinniśmy porównywać się do krajów z inną sytuacją epidemiczną.

W ostatnich tygodniach większość Europy idzie w miarę równym krokiem, sytuacja w Polsce nie odstaje wyraźnie. Co nie znaczy oczywiście, że nie powinna być lepsza. Wydaje się, że Polska gorzej niż sporo innych krajów radzi sobie z szybkim wyłapywaniem (i dławieniem w zarodku) ognisk koronawirusa.

Cały czas jednak sytuacja epidemiczna w Polsce jest, według oficjalnych danych, daleka od złej. Nie podejmuję się oceny, czy jest wystarczająca, aby np. znosić obostrzenia w tempie zaordynowanym przez rząd. Dobre wiadomości przeplatają się z tymi gorszymi. Dobra jest na pewno m.in. taka, że w poniedziałek wyraźnie wzrosła w Polsce liczba ozdrowieńców, na co zwraca uwagę dziennikarz Rafał Hirsch. Gorzej, że np. rośnie liczba zachorowań w Warszawie.

Zobacz wideo Jak wybrać nowe mieszkanie w czasach koronawirusa? Pomysłem jest wirtualny spacer
Więcej o: