W poniedziałek Boris Johnson ogłosił trzystopniowy system restrykcji w Anglii, który zaczął obowiązywać w nocy z wtorku na środę. Nie wzbudził on większych kontrowersji i z uwagi na fakt, że posłowie nie zgłosili sprzeciwu, został on wcielony w życie bez głosowania - podaje "The Guardian".
Pierwszy poziom restrykcji, nazywany średnim obowiązuje na większości terytorium kraju. Poziom wysoki z kolei wprowadzono na wszystkich obszarach, gdzie już wcześniej wprowadzono zaostrzone restrykcje, polegające między innymi na zakazie spotykania się osób z różnych gospodarstw w zamkniętych przestrzeniach. Ostatni, bardzo wysoki stopień oznacza zakaz jakichkolwiek spotkań w zamkniętych przestrzeniach i prywatnych ogrodach, a także nakaz zamknięcia pubów i barów.
Od 24 września w Anglii obowiązuje nakaz zamykania barów, pubów i restauracji i to właśnie ten fakt wzbudził znacznie większe emocje. Część deputowanych pochodzących z Partii Konserwatywnej tłumaczyła, że według nich taki krok jest zbyt poważnym ograniczeniem swobód obywatelskich, a jego skutki gospodarcze nie są współmierne do faktycznych efektów powstrzymania epidemii.
Izba Gmin zaaprobowała ten nakaz, jednak nie było jasne, ilu posłów konserwatywnych odda głos przeciwko rządowi. Poparcie wobec planu wyraziło 299 parlamentarzystów, zaś przeciwko niemu było 82, z czego 42 z Partii Konserwatywnej.
Według poniedziałkowego raportu brytyjskiego resortu zdrowia, w ciągu poprzednich 24 godzin zarejestrowano 143 zgony z powodu COVID-19, co jest najwyższą liczbą od czterech miesięcy. Ponadto wykryto 17 234 nowych przypadków zakażenia koronawirusem.
Łącznie bilans ofiar śmiertelnych epidemii w Wielkiej Brytanii wyniósł w związku z tym 43 017 zgonów. Najwięcej miało miejsce w Anglii (38 185), następnie w Szkocji (2 557), Walii (1 678) i Irlandii Północnej (598). Pod względem liczby ofiar Wielka Brytania zajmuje piąte miejsce na świecie. Przed nią znajdują się Stany Zjednoczone, Brazylia, Indie i Meksyk.