Z informacji przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia w sobotę 17 października wynika, że udział pozytywnych testów na koronawirusa to już 19,64 proc. we wszystkich wykonanych w ciągu doby (9622 / 48989 próbek).
Michał Rogalski, który na Twitterze regularnie publikuje wyliczenia opierające się na danych resortu zdrowia, podkreśla, że to najwięcej od początku epidemii w Polsce. "Tydzień temu mieliśmy 5300 przypadków i 18,78 proc. (średnia 7-dniowa +0,13 punktów procentowych)" - czytamy w jego tweecie.
Jak wynika z danych publikowanych przez Rogalskiego, jeszcze w piątek współczynnik wynosił 15,16 proc. W pierwszych dniach października wynik oscylował natomiast w granicach 8 proc. Pierwszego września było to 1,74 proc.
W środę pisaliśmy, że średnia tygodniowa w przypadku pozytywnego odsetka testów wynosi 15,44 proc. Oznacza to, że już mniej więcej co 6-7 przeprowadzony test daje wynik pozytywny. W ostatnich miesiącach przyzwyczailiśmy się raczej do tego, że odsetek pozytywnych testów oscylował wokół 2-3 proc.
Jak pisaliśmy w Next.gazeta.pl przed kilkoma dniami, diagności alarmują o braku odczynników koniecznych do przeprowadzania badań. Są one sprowadzane z zagranicy.
Nie możemy zamówić tyle, ile potrzebujemy, ale tyle, ile firma oferuje. Może być tak, że laboratorium ma moc na 40-50 badań dziennie, a odczynników ma tyle, że wystarcza na trzy. Niektóre laboratoria nie pracują od tygodnia, nie wykonują żadnych badań
- mówiła w wp.pl dr Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.
"To dlatego w Polsce obecnie testuje się w zasadzie wyłącznie osoby objawowe oraz osoby, które muszą zostać poddane testowi np. przed planowaną operacją czy chemioterapią. Badania przesiewowe? Szerokie badania osób, z którymi kontaktował się zakażony? Próby wyśledzenia, od kogo zakaziła się dana osoba? Na to możliwości właściwie już nie ma. To właśnie z powodu tych poważnych ograniczeń, już ponad miesiąc temu Ministerstwo Zdrowia mocno ograniczyło zasady testowania osób bez lub ze skąpymi objawami" - pisał w swoim tekście dziennikarz Next.gazeta.pl, Mikołaj Fidziński.
W sobotę Ministerstwo Zdrowia podało, że w ciągu doby wykonano ponad 48,9 tys. testów na koronawirusa. Aż 9622 próbki dały wynik pozytywny. To nowy dobowy rekord zakażeń koronawirusem, co sprawia, że sytuacja epidemiczna w Polsce staje się coraz poważniejsza.
Najwięcej nowych przypadków odnotowano w województwach mazowieckim - 1485, małopolskim - 1254 i wielkopolskim - 1058. Najmniej w województwach lubuskim - 157 i podlaskim - 149.
W ciągu ostatniej doby zmarły 84 osób z COVID-19, a po zakażeniu wyzdrowiało 2389 osób. Aktywnych przypadków jest w naszym kraju 73544. W kwarantannie jest 327 tysięcy 507 osób, a kolejnych 45 tysięcy 605 podlega nadzorowi epidemiologicznemu.
Na początku tygodnia wiceszef sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha przyznał, że opieka zdrowotna w Polsce będzie wydolna, jeśli liczba przypadków pozostanie na poziomie 6-7 tys. przypadków dziennie. Ta liczba została już jednak wyraźnie przekroczona. W czwartek na wspólnej konferencji premiera i ministra zdrowia, Adam Niedzielski otwarcie stwierdził, że służba zdrowia jest na granicy wydolności.