Zostało 13 dni. Tyle jeszcze Elon Musk będzie miał oficjalny wpływ na amerykańską politykę. Donald Trump powołując go na szefa Departamentu Efektywności Rządu (DOGE), nadał mu status "specjalnego pracownika rządowego". Zgodnie z prawem może pełnić tę funkcję przez 130 dni, które miną 30 maja. Amerykański prezydent już od pewnego czasu przebąkiwał, że właściwie to "nie potrzebuje Elona Muska", a obywatele USA, według sondażu Uniwersytetu Massachusetts Amherst z 20 kwietnia, nie ufają mu ws. federalnych cięć (53 proc.) oraz uważają, że ma zbyt duży wpływ na rząd (56 proc.).
Zresztą miliarder sam zaczął ograniczać swoją działalność w DOGE już z początkiem maja. W końcu ma do ugaszania prawdziwy pożar - jego oczko w głowie - czyli Tesla, zanotowała w ciągu kwartału spadek przychodów o 71 proc. Powody, które wskazują eksperci, to m.in. bojkot konsumentów przez jego działalność polityczną oraz zaniedbanie przez niego firmy - na korzyści właśnie amerykańskiej administracji. Temu, że Elon Musk de facto porzucił na kilka miesięcy swoją biznesową działalność, nie może nadziwić się Ashlee Vance, autor książki "Elon Musk. Biografia twórcy PayPala, Tesli i Space", który był blisko miliardera kilka lat temu, gdy ten robił coraz większą karierę w świecie technologii.
- To, że Elon wszedł do polityki, było dla mnie wielkim zaskoczeniem. On był dość apolityczny. Dolina Krzemowa generalnie nie chciała mieć nic wspólnego z Waszyngtonem. Ale z czasem branża stała się tak duża i potężna, że te światy się zderzyły. Zawsze myślałem, że dla Elona polityka byłaby zbyt nudna i zbyt... związana z głupimi rzeczami, które go tak naprawdę nie obchodzą - mówi Vance w rozmowie z Next.gazeta.pl podczas wydarzenia Impact'25 w Poznaniu.
A jednak. Odkąd w lipcu 2024 r. doszło do nieudanego zamachu na Donalda Trumpa, miliarder zupełnie oddał się jego kampanii prezydenckiej. Zaczął od wspólnych wystąpień na wiecach poparcia, a skończył na przeznaczeniu ok. 290 mln dol. na jego kampanię. Za co amerykański prezydent odwdzięczył się paradepartamentem, który miał zmniejszyć wydatki federalne. Po to (przynajmniej oficjalnie) Elon Musk miał wejść do polityki. DOGE podaje na swojej stronie, że dzięki cięciom oszczędzono 170 mld dolarów, ale ich wyliczenia mogą być przeszacowane. Ashlee Vance uważa jednak, że nie to ściągnęło miliardera do polityki.
Zbudował swoje firmy do pewnego poziomu. Stał się bardzo sławny, bardzo bogaty, i właściwie nie miał już co robić - poza władzą. A polityka oferuje rzeczy, których nie da się zdobyć ani w biznesie, ani jako celebryta
- zauważa biograf Elona Muska.
Czy w takim razie to oznacza, że z końcem 130-dni Elona Muska w Waszyngtonie, wcale nie kończy się jego polityczna działalność? - Jego możliwości polityczne w USA są dość ograniczone, bo nie może zostać prezydentem. No i nawet jeśli polityką można wiele "kupić", to i tak nie dostanie lepszej pozycji niż Trump, dla którego jest prawie współprezydentem. Myślę, że nie przyjmie innej roli. Ta era, jak sądzę, powoli dobiega końca - uważa Ashlee Vance. Musk nie mógłby ubiegać się o prezydenturę, bo amerykańskie prawo zakazuje tego osobom urodzonym poza granicami kraju, nawet jeśli nabyli obywatelstwo USA. Elon Musk urodził się w RPA.
Mimo że Elon Musk wkrótce straci polityczne narzędzia do wywierania wpływu na społeczeństwo, to wciąż ma rękach coś jeszcze potężniejszego - wielkie koncerny. Jak zauważył senator Josh Hawley, "albo rząd rozbije Big Techy i zwróci ludziom władzę, (...) albo korporacje będą faktycznym rządem dla całego narodu". Zarządzanie technologicznymi gigantami może dawać więc jeszcze większą władzę od biura w Waszyngtonie.
Ashlee Vance w rozmowie z nami wskazuje, że przyszłość bez technologii nie jest możliwa. - Prawdopodobnie już oddaliśmy się technologii znacznie bardziej, niż chcemy przyznać. Wolę być optymistą niż pesymistą, bo inaczej oznaczałoby to, że już wszystko spierdzieliliśmy i nie ma powrotu. W tym momencie pesymizm to nie jest opcja. Nie jestem też pewien, czy uda nam się rozwiązać wszystkie problemy, które stworzyliśmy jako ludzie, bez nadziei, że technologia się sprawdzi - mówi nam. - Jeśli chodzi jednak o chęć wywierania wpływu i wykorzystywania mediów do kształtowania polityki myślę, że Elon Musk nie będzie tego kontynuował - dodał.