"Wspaniała siódemka" z potężnymi stratami. Przecena wymiotła kilkaset miliardów dolarów

Podczas poniedziałkowej przeceny na rynkach akcje siedmiu wielkich spółek technologicznych straciły na wartości 600 miliardów dolarów. Najmocniej ucierpiała Nvidia. Dlaczego?
Przecena wymiotła setki miliardów dolarów z giełd.
Fot. REUTERS/Dado Ruvic

Wielka giełdowa wyprzedaż firm technologicznych. Tylko jednego dnia notowań, w poniedziałek 5 sierpnia, spadały o nawet ponad 6 proc. Pod nawiązującym do kina tytułem kryje się siedem spółek notowanych w technologicznym indeksie Nasdaq: Alphabet (właściciel Google) - zaliczyła spadek o 4,45 proc., Amazon - o 4,10 proc., Apple - 4,82 proc. na minusie, Meta (Facebook) - spadła o 2,54 proc., Microsoft - o 3,27 proc., Nvidia - o 6,36 proc. (ale to ona wcześniej rosła wyjątkowo mocno) i Tesla - o 4,24 proc. Łącznie inwestorzy wyjęli z akcji tych spółek ponad 600 miliardów dolarów, o tyle spadła łączna giełdowa wycena. A mogło być jeszcze gorzej, bo w czasie spadków z początku poniedziałkowej sesji na Wall Street ta wycena spadała o nawet 1 bilion dolarów

Szersze rynkowe tło: To wszystko działo się w dniu, w którym na giełdach na całym świecie obserwowaliśmy potężną przecenę. W USA prym wiodły tutaj m.in. spółki technologiczne, na starcie notowań Nasdaq tracił nawet ponad 6 proc. Później, po lepszych od oczekiwanych danych z gospodarki, te spadki wyraźnie się zmniejszyły, ale na koniec i tak były wyraźne, 2-3 procentowe. Wcześniej na podobnym poziomie zakończyły się notowania w Europie. W Azji było znacznie gorzej, gdzieniegdzie wręcz dramatycznie. Japonia zaliczyła po prostu krach: Indeks Nikkei miał drugi najgorszy dzień w historii (i najgorszy od 1987 r.), tracąc ponad 13 proc., choć w Japonii do rynkowych strachów dorzuciły się jeszcze lokalne czynniki (w tym mocniejszy jen). 

Zobacz wideo Przyszłość AI rysuje się w czarnych barwach. Czy to koniec szału na sztuczną inteligencję?

Czego tak przestraszyli się inwestorzy? Recesji w USA. A obawy o recesję (choć chyba nieco przedwczesne) pojawiły się po słabszych od spodziewanych danych z rynku pracy, opublikowanych w piątek. Jednak w przypadku spółek technologicznych wyraźną przecenę obserwowaliśmy już wcześniej. Tak naprawdę to, co zobaczyliśmy w poniedziałek, to efekt kilku czynników budujących się od tygodni. Firmy technologiczne publikowały słabsze od spodziewanych wyniki, jen się stopniowo umacniał, potem bank centralny Japonii podniósł stopy procentowe, co jeszcze podbiło ten ruch. Jak wylicza Bloomberg, w ciągu ostatnich trzech tygodni z rynków akcji wyparowało około 6,4 biliona dolarów

Warren Buffett nie pomógł. Znany inwestor, nazywany "wyrocznią z Omaha" sprzedawał ostatnio akcje, przede wszystkim Apple. Jego wehikuł inwestycyjny, Berkshire Hathaway, pozbył się w drugim gigantycznego pakietu udziałów w tej spółce. Dowiedzieliśmy się o tym w weekend. Do tego okazało się, że Berkshire zebrał rekordową ilość gotówki - 277 mld dolarów. Ruchy legendarnego inwestora przez wielu są uważnie śledzone (choć on sam nie wyjaśnił jak dotąd przyczyn ostatnich decyzji). 

Dlaczego to ważne? To, co dzieje się na największych rynkach finansowych, wpływa też na warszawską giełdę (WIG20 był w poniedziałek jednym ze słabszych indeksów w Europie). Inwestorzy w czasach podwyższonej niepewności i strachu wycofują pieniądze z inwestycji postrzeganych za bardziej ryzykowne do tak zwanych bezpiecznych przystani (jak np. obligacje skarbowe albo frank szwajcarski). To wpływa na notowania złotego (zwykle osłabiająco). Ogólny negatywny sentyment na rynkach i przekonanie o nadchodzącym spowolnieniu gospodarczym w największej gospodarce świata wpływa zaś na realne decyzje biznesowe firm. A spowolnienie dotknąć może i polskiej gospodarki. 

Więcej o tym, jak wyglądał poniedziałek na rynkach, pisaliśmy tutaj: Fatalna sesja na Wall Street, czerwono w Europie, dramat w Japonii. Paniczny poniedziałek, a o przyczynach rynkowej paniki pisaliśmy w tym tekście: Inwestorzy zapinają pasy. "Indeks strachu" wystrzelił. Elon Musk też ma zdanie na ten temat.

Źródła szacunków odpływu kapitału: Yahoo Finance, Bloomberg

Więcej o: