"Wakacje z wojskiem" hitem lata. Można sporo zarobić

Ponad 10 tysięcy osób zapisało się na 27-dniowe wakacyjne szkolenie w wojsku. Popularność programu zaskoczyła samych wojskowych. Na takim turnusie można nauczyć się posługiwać bronią i jeszcze zarobić. O jakich kwotach mowa?
Ćwiczenia wojskowe (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Łukasz Głowala / Agencja Wyborcza.pl

Na czym polegają "Wakacje z wojskiem"? Kursanci mieszkają w koszarach i przez 27 dni zapoznają się z żołnierskim fachem. Biegają po poligonie, uczą się strzelać, czołgają w błocie, uczą się musztry, pierwszej pomocy na polu walki, regulaminów wojskowych, taktyki. To wszystko w wojskowym rygorze, z pobudką o 6 rano i wymagającymi ćwiczeniami fizycznymi. Od poniedziałku do soboty, przez 10 godzin dziennie, choć wykładowca może uznać, że wydłuży zajęcia. Nie każdy to wytrzymuje, część osób rezygnuje w trakcie. Program szkoleń ma wzmocnić rezerwy polskiego wojska i promować służbę w armii wśród młodych.

Za szkolenie są pieniądze: Każdy ochotnik otrzymuje 6 tys. zł brutto - czyli tyle, ile wynosi wynagrodzenie szeregowego zawodowego. Osoby poniżej 26. roku życia, zwolnione z podatku, otrzymują tę kwotę "na rękę". Program był też reklamowany jako alternatywa dla pracy sezonowej.

Zobacz wideo Podpalanie ośrodków dla uchodźców, zamieszki na ulicach. Pogromy w Wielkiej Brytanii

Dla kogo "Wakacje z wojskiem": Szkolenia są kierowane do osób w wieku 18-35 lat, niezależnie od płci. Jak wynika z dotychczasowych zapisów, wojskowe szkolenia zachęciły głównie mężczyzn. Stanowią oni ponad trzy czwarte kursantów.

Czy są jeszcze miejsca? Dotąd odbyły się dwa turnusy. Ostatni potrwa od 19 sierpnia do 14 września, ale jak informuje wojskowe centrum rekrutacji, niemal wszystkie miejsca są już zajęte. Można za to zgłaszać się na kolejne terminy: od 30 września do 26 października i od 18 listopada do 14 grudnia. Zapisy są prowadzone przez internet.

Masz chwilę? Polecamy wywiad Grzegorza Sroczyńskiego "War life balance". W razie ataku Polska żyłaby w rutynie i pozorach normalności.

Przeczytaj źródła: Gazeta Wyborcza, MON

Więcej o: