Ceny mieszkań wciąż w górę. Ale są segmenty, w których podwyżki nie są tak odczuwalne

Ceny mieszkań niezmiennie rosną. Nie jest to jednak wzrost równomierny. Nowe mieszkania drożeją wyraźnie szybciej, niż te z rynku wtórnego. Wysokie podwyżki ominęły też duże i starsze nieruchomości.
Nieruchomości (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Ceny mieszkań cały czas rosną. W III kwartale ceny ofertowe wzrosły o 3,7 proc. - wynika z raportu Otodom i Polityki Inisght. Takie podwyżki sprawiły, że przyśpieszyło też tempo wzrostu cen do 8,6 proc. w III kwartale (rok temu było to 6,3 proc.). W dużych miastach powyżej 500 tys. mieszkańców średnia cena ofertowa nieruchomości w ciągu kwartału wzrosła o 5,5 proc. I jak czytamy w raporcie, to większe wzrosty nawet niż te w czasie boomu z lat 2020-2021. 

Zobacz wideo W Polsce nie ma spójnego ogólnokrajowego planu na mieszkalnictwo

Czemu ceny mieszkań cały czas rosną? 

Autorzy raportu uważają, że za wzrost cen mieszkań odpowiadają szybko rosnące pensje oraz łatwiejsze do uzyskania kredyty hipoteczne. Wzrost cen napędzała też wysoka inflacja i brak alternatywnych opcji inwestycyjnych. Swoją cegiełkę dorzucił też "Bezpieczny Kredyt 2 proc." "Według danych ZBP do końca września złożono 50,4 tys. wniosków oraz zawarto 14,7 tys. umów kredytowych. Według BIK przełożyło się to na dwukrotny wzrost liczby udzielanych kredytów mieszkaniowych - do 13,3 tys. we wrześniu br." - czytamy w raporcie. 

Nie pomaga też niska podaż mieszkań, szczególnie na rynku pierwotnym. Jeszcze nigdy nie było ich tak mało w stosunku do wszystkich ofert. Nowe mieszkania stanowią już tylko 55,5 proc. rynku. Biorąc pod uwagę jedynie rynek pierwotny, ceny mieszkań wzrosły aż o 10 proc. rok do roku, podczas gdy mieszkania z rynku wtórnego podrożały "tylko" o 7,3 proc. W dużych miastach ceny nowych mieszkań rosły jeszcze szybciej, w tempie nawet kilkunastu procent rocznie. 

"Niechęć deweloperów do uruchamiania nowej sprzedaży w największych miastach wynikała po części z kłopotów z przyznawaniem pozwoleń na budowę, a po części z obaw o załamanie popytu, gdy skończą się rządowe dopłaty. W mniejszych miejscowościach wpływ programu dopłat był słabiej odczuwalny zapewne ze względu na brak odpowiedniej zdolności kredytowej mieszkających tam osób. W rezultacie ceny mieszkań w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców rosły w tempie 4,7 proc. r/r" - czytamy w raporcie.

Nie wszystkie mieszkania drożeją tak szybko

Okazuje się, że są też segmenty, w których podwyżki nie były aż tak dotkliwe i są to duże mieszkania oraz te wybudowane przed 1990 r. W III kwartale ceny dużych mieszkań wzrosły jedynie o 0,7 proc. kwartał do kwartału. "Drożały głównie mieszkania, na które był największy popyt - w segmencie 40-60 m2 wzrost wyniósł 4,2 proc. a w segmencie 60-90 m2 ceny wzrosły o 3,8 proc. Najmocniej drożało nowe budownictwo - mieszkania z rynku wtórnego wybudowane w trakcie ostatniego boomu (od 2016 r.) podrożały o 5,1 proc. kw/kw. Dla porównania mieszkania w kamienicach podrożały zaledwie o 1,1 proc. To rezultat próby wykorzystania przez sprzedawców wzmożonego popytu związanego z programem rządowych dopłat. Mieszkania w segmencie do 800 tys. drożały blisko dwukrotnie szybciej od mieszkań o wyższej wartości". 

Więcej o: