Ceny mieszkań w Niemczech runęły. "Bańka pękła"

Realne ceny mieszkań w Niemczech spadają nawet szybciej niż te nominalne. A to problem na tyle duży, że rząd Olafa Scholza musi szukać sposobu jego przezwyciężenia.
Niemcy. Ceny mieszkań runęły
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl/ zdjęcie ilustracyjne / https://twitter.com/TomekNarkun/status/1742251766404571506

Aż o 15 proc. spadły realne ceny mieszkań i domów w Niemczech w ciągu roku. "Jest to chyba największy obecnie spadek w Europie. Branża budowlana w otoczeniu podwyższonych stóp procentowych przeżywa mocne spowolnienie połączone z wysokimi kosztami produkcji oraz obsługi długu" - napisał na X działający na rynku nieruchomości Tomasz Narkun.  

Zobacz wideo Bezpieczny kredyt 2% "wymiata" mieszkania z rynku. Marże deweloperów najwyższe od dekady?

Ceny mieszkań w Niemczech spadają w niebezpiecznym tempie

Realne ceny mieszkań uwzględniają siłę nabywczą pieniądza. Żeby je ustalić, ceny są korygowane o inflację. W przeciwieństwie do nominalnych cen, w których zestawia się po prostu starą i nową cenę. A więc jeśli nominalne ceny mieszkań wzrosną o 3 proc., gdy inflacja również wynosi 3 proc., to realne ceny pozostają niezmienione. Jeśli ceny spadają, a inflacja jest wysoka, to w rzeczywistości spadek jest jeszcze większy, bo pieniądze są mniej warte niż przed spadkiem cen. Taka sytuacja ma obecnie miejsce w Niemczech.

"Zwykłe", nominalnie przedstawione ceny nieruchomości w Niemczech również silnie spadły, ale nie tak bardzo jak ceny realne. W trzecim kwartale były niższe aż o 10,2 proc. względem tego samego okresu rok wcześniej. Bardziej potaniały domy (12,7 proc.) niż mieszkania (9,1 proc.) - podaje Reuters. Różnice w nominalnych i realnych cenach mieszkań mogą się znacząco różnic, warto więc sprawdzać obie statystyki, szczególnie w nadzwyczajnych sytuacjach, jak trwający kryzys inflacyjny. 

Był to największy spadek cen odkąd Niemcy w 2000 roku zaczęli zbierać takie dane oraz już czwarty z rzędu kwartał, gdy nieruchomości potaniały. 

Do 2022 roku w Niemczech była bańka spekulacyjna, jedna z największych w ostatnim półwieczu. Od tego czasu ceny spadają. Bańka pękła

- mówi Konstantin Kholodin z działu makroekonomii w Niemieckim Instytucie Badań Ekonomicznych (DIW). 

Zastój w niemieckiej budowlance. Rząd chce ratować branżę

Podobnie jak w całej Europie, rynek nieruchomości w Niemczech rozkwitał w związku z niskimi stopami procentowymi oraz wysokim zapotrzebowaniem na mieszkania. To się jednak skończyło, gdy przez wysoką inflację podniesiono stopy procentowe, co zniechęciło do zaciągania kredytów. Niewiele wskazuje na poprawę, bo najświeższe dane, z października, pokazały, że liczba zamówień w branży budowlanej spadła aż o 6,3 proc. i to w ujęciu miesięcznym, a nie rocznym. 

Sytuacja jest na tyle zła, że Niemiecka Federacja Przemysłu Budowlanego stwierdziła, że sektor budownictwa mieszkaniowego zmierza w stronę dalszej redukcji zatrudnienia. Niemiecki rząd szuka już rozwiązań problemu budowlanki. We wrześniu kanclerz Olaf Scholz zapraszał specjalistów na specjalny szczyt mieszkaniowy, gdzie mieli pracować nad rozwiązaniem problemu z mieszkalnictwem. Dla niego to ważne również z powodów politycznych, bo gdy obejmował w 2021 roku władzę, obiecywał, że w kraju będzie budowało się 400 tys. mieszkań rocznie. Do tego celu jest daleko. W 2023 roku liczba nowych lokali może nie przekroczyć 250 tys., a w 2024 może spaść nawet poniżej 200 tys. 

Więcej o: