"To się dopiero nazywa życie w mrowisku. Bałbym się, że nie trafię do swojego domu", "Inwestycja doskonale łączy minusy mieszkania w bloku z minusami mieszkania w domku jednorodzinnym", "Paranoja" - to tylko kilka łagodniejszych komentarzy zmieszczonych pod wpisem dewelopera JW Construction w sieci, w którym pochwalił się nowym osiedlem w Ożarowie Mazowieckim - Villa Campina.
Wpis został już usunięty, a jaki internauci mają problem z domami? Otóż wszystkie są identyczne. Osiedle składa się z ponad 100 praktycznie takich samych domów szeregowych. - Czasami narzekamy, że przedmieścia polskich miast są chaotyczne, pstrokate, nic do siebie nie pasuje. Tu chyba nastąpiło odbicie wahadła w drugą stronę - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Radosław Gajda, krytyk architektury.
"Gazeta Wyborcza" opisuje, że osiedle powstało niejako przypadkiem. Deweloper kupił 40-hektarową działkę z zamysłem, żeby zbudować na niej trzy i czteropiętrowe bloki dla około 2 tysięcy mieszkańców. Władze gminy nie zgodziły się jednak na zbudowanie tak wielkiego osiedla. Bloki zamieniono więc na domy jednorodzinne o - jak się później okazało - wyśmiewanej w internecie architekturze.
Początkowo jednak nie wszystkie domy miały być takie same. Do wyboru było 12 różnorodnych projektów. Deweloper chwalił się nawet, że Villa Campina będzie "dotychczas niespotykanym w Polsce konceptem prestiżowego osiedla, który wykreują sami mieszkańcy". Zainteresowanie rozwiązaniem było jednak minimalne, więc zmieniono podejście i zaproponowano standardowe domy. Ten wariant wypalił. "Gazeta Wyborcza" opisuje, że na osiedlu sprzedano już 230 domów. Ich cenę można jednak poznać dopiero po wysłaniu zapytania do dewelopera.