Podniesienie wieku emerytalnego. Ministerka wywołała burzę. Ekspert: Gospodarka się domaga

"Nie wykluczam" - tak odpowiedziała kilka dni temu ministerka funduszy i polityki regionalnej pytana o to, czy trzeba będzie podnieść wiek emerytalny. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wywołała burzę. Dziś odpowiadają jej przedstawiciele biznesu i eksperci.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Podwyższenie wieku emerytalnego, to temat, który powraca jak bumerang. Tym razem powrócił za sprawą ministerki funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Na pytanie w programie "Onet Rano", czy w przyszłości trzeba będzie podnieść wiek emerytalny, ministerka odpowiedziała: "Nie wykluczam tego". 

Zobacz wideo Anna Ruzik-Sierdzińska: Powinniśmy inwestować w zdobywanie nowych kwalifikacji przez kobiety

Ministerka nie wyklucza podwyższenia wieku emerytalnego w przyszłości

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że Polska jest jednym z dwóch krajów w Europie, gdzie występuje różnica między wiekiem emerytalnym mężczyzn i kobiet. Drugim takim krajem jest Rumunia. Jednocześnie wiek emerytalny kobiet w Polsce jest najniższy w Europie. Kobiety w naszym kraju przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni w wieku 65 lat. Jej zdaniem aktualnie najważniejszy jest jednak "bodziec ekonomiczny" dla seniorów, żeby "im się opłacało dłużej pracować". - W związku z tym kobiety będą miały gwarancję emerytury samodzielnej - dodała. Podkreśliła, że co prawda "mamy rentę wdowią", ale trzeba tak tworzyć politykę, by kobiety niezależnie od tego, czy są w związkach, czy nie, "miały niezależną, mocną sytuację finansową".

Wiek emerytalny w górę? "Gospodarka wręcz domaga się takiego ruchu"

Tymczasem Paweł Wojciechowski, ekonomista, przewodniczący Rady Programowej Instytutu Finansów Publicznych, były minister finansów, mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że nie wie, w czyim imieniu wypowiada się ministerka funduszy. Podkreśla, że pracował nad programem Polski 2050 i nie było tam planów podwyższania wieku emerytalnego. Tymczasem prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, ekonomistka, prorektorka Szkoły Głównej Handlowej przekonuje, że "są liczne instrumenty, które zachęcają osoby w wieku okołoemerytalnym do tego, by pozostawały na rynku pracy". Przypomina, że zmienił się sposób naliczania emerytur. - Liczy się teraz, ile zgromadziliśmy na swoim koncie, ale też liczba przepracowanych lat. I im bliżej końca pracy, tym szybciej rośnie uzbierana składka. Tak działa siła procentu składanego - dodaje. Zwraca uwagę na to, że system działa tak, że każdy rok przepracowany po osiągnięciu wieku emerytalnego podwyższa emeryturę o 7-8 proc. Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, ocenia natomiast, że są dwie płaszczyzny: polityczna i gospodarcza. 

Zdajemy sobie sprawę, że polityka nie pozwala podnieść wieku emerytalnego, bo w dużej mierze z tego powodu w 2015 r. władzę straciły PO i PSL. Natomiast gospodarka wręcz domaga się takiego ruchu

- stwierdził. Eksperci są przekonani, że prędzej czy później wiek emerytalny zostanie w Polsce podniesiony. - Podniesienie wieku emerytalnego w naszych warunkach jest nieuniknione. Wiem, że to bardzo niewygodne, ale nie mamy innego wyjścia. To powinno nastąpić, im prędzej, tym lepiej - mówił niedawno dr Tomasz Kopyściański, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito, w rozmowie z "Faktem". 

Demografia w Polsce na łopatkach

Zdaniem specjalistów za podniesieniem wieku emerytalnego przemawia m.in. fatalna sytuacja demograficzna w naszym kraju. Według danych GUS na koniec 2023 r. mieszkało w Polsce 37 mln 367 tys. osób. To o 130 tys. mniej niż rok wcześniej. "Gdyby za punkt porównania przyjąć rok 2010, to od tego czasu liczba osób w wieku produkcyjnym (18-59/64) spadła o ponad 2,8 mln, przedprodukcyjnym (0-17 lat) o prawie 400 tys., za to osób w wieku poprodukcyjnym (60/65 lat+) przybyło nam ponad 2,3 mln" - pisał Mikołaj Fidziński na Next.gazeta.pl.

Więcej o: