Mężczyźni mogą przechodzić na emeryturę w wieku 65 lat, a kobiety w wieku 60 lat. Większość Polaków ortodoksyjnie podchodzi do tej granicy i zaraz po osiągnięciu wieku emerytalnego zaczyna pobierać emeryturę. ZUS podaje, że w zeszłym roku o taki wniosek wystąpiło 68 proc. seniorów, dwa lata temu było ich 69 proc., a trzy lata temu - 70 proc. Zaledwie 8 proc. seniorek pracowało dwa lata po osiągnięciu wieku emerytalnego i 4 proc. seniorów.
Podobne dane zebrał Eurostat w 2023 r. Wynika z nich, że zaledwie 22,5 proc. seniorów kontynuowało pracę mimo osiągnięcia wieku emerytalnego. Aż 77,2 proc. przestało pracować, gdy już nie musiało. Jesteśmy pod tym względem powyżej średniej unijnej. Wśród państw Wspólnoty 64,7 proc. osób przestało pracować w ciągu 6 miesięcy od zyskania prawa do emerytury. Są jednak wyjątki takie jak np. Estonia oraz Islandia, gdzie po osiągnięciu wieku emerytalnego pracę kontynuowało aż kolejno: 68,7 proc. seniorów oraz 65,2 proc. Na przeciwnym biegunie są Rumuni, gdzie pracę po osiągnięciu wieku emerytalnego kontynuowało zaledwie 3,9 proc. seniorów.
Przejście na emeryturę w wielu przypadkach nie oznacza jednak wcale zostawienia pracy. "Rzeczpospolita" podaje, że w zeszłym roku "zarobkowo pracowało aż 872,6 tys. osób z ustalonym prawem do emerytury i niespełna 53 tys. osób w wieku emerytalnym". To rozwiązanie pod względem ekonomicznym zupełnie nieopłacalne. Odłożenie przejścia na emeryturę o rok podnosi wysokość emerytury o 8 proc. - m.in. ze względu na wyższy kapitał emerytalny i korzystniejsze tablice długości trwania życia. Renata Górna, szefowa wydziału polityki społecznej OPZZ, członkini Rady Nadzorczej ZUS wylicza w rozmowie z "Rz", że "dla kobiety, która zawsze zarabiała płacę minimalną, decyzja o jej opóźnieniu o pięć lat to ponad 30 proc. więcej pieniędzy, a o dziesięć lat to więcej niż jej podwojenie".
- Ludzie wolą wróbla w garści niż gołębia na dachu. Dzieje się tak z kilku przyczyn: potrzeby bieżących pieniędzy, braku pełnego zaufania do systemu emerytalnego oraz tego, że nie zastanawiamy się, że za 10-20 lat, gdy już naprawdę nie będziemy mogli pracować ze względu na zdrowie i samopoczucie, zostaniemy z emeryturą niższą, niż gdybyśmy opóźnili moment jej pobrania. A nasze wydatki, choćby związane ze zdrowiem, nie zmaleją - tłumaczy w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak. -Dodatkowo, jeśli pracują na etacie, mają zlecenie, to mają nadzieję, że uda im się dodatkowo podwyższyć emeryturę. Nie zastanawiają się nad tym, czy i ile zyskaliby, gdyby odłożyli decyzję o przejściu na emeryturę o kilka lat - zauważa z kolei prof. Jacek Męcina z UW.
Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, członek Rady Nadzorczej ZUS zdradził niedawno w rozmowie z money.pl, że ZUS szykuje legislacyjne propozycje, które mają zachęcić seniorów do dłuższej pracy - również po osiągnięciu wieku emerytalnego. Aby stało się to jeszcze korzystniejsze, planowane są zasadniczo dwie rzeczy. Po pierwsze 13. i 14. emerytura miałyby się kumulować na koncie i być wypłacane po rzeczywistym przejściu na emeryturę. W ten sposób opóźnienie przejścia na emeryturę nie wiązałoby się z utratą tych dodatkowych świadczeń. Drugą propozycją jest wprowadzenie bonusu w wysokości 20 tys. zł premii, do dopisania do kapitału emerytalnego lub wypłaty wraz z pierwszą emeryturą. Byłby wypłacany za każdy rok opóźnienia przejścia na emeryturę.
Przeczytaj też: Niepokojące zjawisko na rynku pracy w Polsce. Dawno tak nie było. "Wystarczyły dwa miesiące".
Źródła: "Rzeczpospolita", Portalsamorzadowy.pl, Next.gazeta.pl, Eurostat