Pierwsze kroki start-upu

Ten tekst nie będzie o tym, jak stworzyć udaną firmę w internecie. Ten tekst będzie o tym, jak zwiększać szanse i nie marnować energii na rzeczy zbędne - zwłaszcza na samym początku.

Co najmniej kilka razy braliśmy już udział w narodzinach startupu. Co jakiś czas do netguru zgłaszają się przedsiębiorczy ludzie, którzy chcieliby stworzyć swój projekt w internecie i szukają wsparcia technologicznego.

Po obejrzeniu setek specyfikacji, przeprowadzeniu dziesiątek rozmów nasuwa się wniosek, że tworzenie produktu w internecie jest na tyle niezgodne z intuicją, że praktycznie każdy popełnia jeden i ten sam błąd. Myśli o produkcie w sposób tradycyjny. Wydaje się naturalne, że jeśli konstruujemy realny twór, to po zakończeniu pracy musi powstać skończone dzieło, coś, co później sprzedamy na rynku i co klienci będą kupować. Tymczasem internet tak nie działa.

Ten tekst nie będzie o tym, jak stworzyć udaną firmę w internecie. Ten tekst będzie o tym, jak zwiększać szanse i nie marnować energii na rzeczy zbędne - zwłaszcza na samym początku.

Zacznijmy od włoskiego ekonomisty i socjologa - Vilfredo Pareto. Człowieka, który jest znany z tego, że stworzył "zasadę Pareto". Pareto zauważył, że 80% majątku Włoch jest w posiadaniu 20% obywateli.

Ta sama zasada dotyczy wielu innych zjawisk. Na przykład funkcjonalności w produktach internetowych. 20% funkcjonalności przydaje się 80% użytkowników. To znaczy, że robiąc kilka rzeczy, możemy bardzo dobrze zaspokoić potrzeby większości z nich.

Pareto uczy nas, że 80% rzeczy, które robimy, tylko nieznacznie poprawia końcowy rezultat! Warto o tym pamiętać, tworząc specyfikację.

Dowód? Zrób eksperyment: zastanów się przez chwilę, czy w używanym przez Ciebie od lat/miesięcy serwisie nie ma przypadkiem małych, irytujących błędów, które właściwie nauczyłeś się ignorować i "obchodzić". To przykład błędów, które twórcy, prawdopodobnie słusznie, zaliczyli do 80% spraw, którymi na razie nie warto się zajmować...

W 2001 roku Joel Spolsky napisał, że "Good software takes 10 years". Dziś wydaje się, że świetne produkty powstają prawie z dnia na dzień, ale tak naprawdę nic się nie zmieniło.
Facebook powstał w 2003 roku, a chyba nietrudno zauważyć, że nadal praktycznie co dzień się zmienia, wciąż dążąc do nieosiągalnej doskonałości.

To, co łączy udane produkty internetowe, to kilka dobrze wymyślonych funkcjonalności, na bazie których powstają nowe. Dobry produkt to taki, który:

- łatwo jest zrozumieć

- robi jedną rzecz dobrze

- chce się go polecić znajomym

- w czymś mi pomaga.

Te wymagania spełnia ostatni hit iPhona i Facebooka - Instagram. Aplikacja nie tyle prosta, co wręcz "prostacka". Instagram pozwala robić zdjęcia z hipsterskimi efektami i dzielić się nimi ze znajomymi. Proste, łatwo to zrozumieć, ma ograniczoną liczbę funkcji, może ewoluować w wielu kierunkach i jest bardzo wiralowe.

Prostota na samym początku bardzo pomaga. Taniej jest wyprodukować coś, co ma małą liczbę funkcji. Poza kosztem bezpośrednim zyskujemy również czas - szybsze wejście na rynek pozwala szybciej pozyskać klientów i pierwszych użytkowników. Ludzie są wyrozumiali - zrozumieją, że nie wszystko jeszcze działa idealnie. Zrozumieją to zwłaszcza, gdy będą widzieli, jak bardzo Twój produkt się zmienia i poprawia z każdym dniem, gdy go używają.

Jaka jest zatem recepta na udany start w świecie webaplikacji? Steve Blank pisze o MVP: "minimum viable product", czyli minimalny zestaw funkcjonalności, który powoduje, że dany produkt spełnia swoją funkcję.

Dla Skype'a były to rozmowy głosowe - inne komunikatory miały lepsze czaty, z historią, z emotikonkami i innymi bajerami (pamiętacie ICQ? To była dopiero choinka). A w Skype'ie od 2003 roku po prostu działały rozmowy głosowe. Inne rzeczy przyszły z czasem: monetyzacja, wideo, Skype-in, Skype-out. Jeśli twórcy czekaliby do startu, aż stworzą "kompletny" produkt, prawdopodobnie używalibyśmy dziś czegoś innego, bo wyprzedziłaby ich konkurencja albo skończyłyby się środki inwestora.

Ok, czyli jak zacząć?

Wypisz na kartce wszystkie funkcje, które powinien mieć Twój produkt. Wykreśl wszystkie, które:

a) nie budują realnej przewagi;

b) które nie wspierają modelu biznesowego, jaki zakładasz;

c) których istnienia nie potrafisz racjonalnie uzasadnić.

Zrób teraz ćwiczenie mentalne: uznaj, że każda funkcjonalność będzie Cię kosztować 100 000 zł. Zastanów się, czy rzeczywiście warto wydawać tyle pieniędzy na dany element? A może jednak można zrobić to później?

Stwórz prezentację "gotowego produktu" i pokaż ją osobom, które nie są zaangażowane w jego powstanie. Spróbuj im go "sprzedać". To pozwoli Ci odpowiedzieć sobie na pytanie: "Co w moim produkcie jest naprawdę ważne?".

Stwórz pierwszy prototyp lub wersję beta w czasie nie dłuższym niż 3 miesiące i pokaż go klientom/użytkownikom.

Jeśli ktokolwiek się nim zainteresuje (lepiej - zapłaci Ci za korzystanie!) - poprawiaj, ulepszaj, rozwijaj, zmieniaj przez następne 10 lat.

PROFIT!

Kuba Filipowski - od roku mieszka w Warszawie i zdalnie zarządza zespołem sprzedażowym i nadzoruje rozwój produktu w poznańskiej firmie Humanway.

Wiktor Schmidt - w lipcu wyjeżdza do Dublina, aby stamtąd poprzez Skype i inne nowoczesne wynalazki zarządzać zespołem developerów w firmach Netguru i Humanway.

Więcej o:
Komentarze (3)
Pierwsze kroki start-upu
Zaloguj się
  • komandor.kenig_i_doktor.rasel

    Oceniono 1 raz 1

    "Dobrze wymyślona funkcjonalność"... To niczym "dobrze wykonana seksualność" (wspomnienia z minionego weekendu). Zgadzam się, że brzmi to kretyńsko.

  • silling

    0

    to jest tak naprawde bardzo dobry tekst
    jezeli chodzi o "product" to moze nie wszystkie podstawy tu sa,
    ale wiele z nich tak...

    tylko IMHO raczej "wiralne" niz "wiralowe" (z viral czyt: wajraal )

  • grzechmit

    0

    zajebiste zdjęcia robi ten pan :)))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX