W poniedziałek, jak pisaliśmy, Facebook uruchomił ciekawą aplikację do handlowania używanymi przedmiotami. Marketplace zadebiutował na kilku rynkach. Okazuje się jednak, że dalsza ekspansja programu, a nawet jego dalsze działanie, stoją pod znakiem zapytania. O problemach z nowym narzędziem donosi Digital Trends.
Czytaj też: Facebook chce zapanować nad sztuczną inteligencją. Nim będzie za późno.
Wszystko przez użytkowników, którzy postanowili w zły sposób wykorzystać prosty interfejs aplikacji. Skoro Marketplace nie wymaga rejestracji (np. podania danych osobowych, numeru dokumentu tożsamości) zaczęli oferować na nim... broń, narkotyki, a nawet... kobiety. To pewnie żart, ale jeden z użytkowników Facebooka zaproponował zakup ciężarnej dziewczyny (cena: 400 dolarów).
Facebook zdecydował się na uruchomienie Marketplace, bo handel w serwisie społecznościowym i tak już kwitnie. W grupach korzysta z niego... 450 milionów osób.
Miejmy nadzieję, że Facebookowi uda się zapanować nad wyobraźnią swoich użytkowników. Inaczej Marketplace zmieni się w śmietnik, w którym odróżnienie prawdziwych ofert od żartów będzie niemożliwe. A może tacy są po prostu użytkownicy Facebooka? Prosimy o komentarze.