Zespoły deregulacyjne Donalda Tuska i Rafała Brzoski na wspólnej konferencji w Kancelarii Premiera pokazały efekty swoich prac nad odchudzeniem polskich przepisów i ułatwieniem życia biznesowi oraz obywatelom. Pełną listę znajdziecie pod tym adresem. Nie było to jednak wyłącznie spotkanie rządowo-biznesowe. Widzowie i dziennikarze mogli zobaczyć na żywo interakcje między głównymi aktorami tego widowiska: premierem polskiego rządu i szefem Koalicji Obywatelskiej oraz "premierem" polskiego biznesu, miliarderem i prezesem InPostu. Z efektem niekorzystnym dla Donalda Tuska.
Tusk oddał scenę Brzosce
Gospodarzem spotkania był szef KO i to on otworzył konferencję. Donald Tusk, w odróżnieniu od Rafała Brzoski, musi się przejmować czymś więcej niż kwartalny zysk, stan aplikacji czy ekspansja w Wielkiej Brytanii jednej firmy, trudno więc oczekiwać, że szef rządu będzie emanować energią i entuzjazmem w świetle reflektorów. Jest premierem koalicyjnego rządu w najtrudniejszym geopolitycznie czasie w dziejach III RP i... to było widać. Nawet ogłoszenie - pewnie nieco na wyrost - planowanych zmian deregulacyjnych jako faktycznej "zmiany ustroju" i największych zmian w Polsce od czasu wejścia do Unii Europejskiej wygłosił wypranym z emocji tonem, którym równie dobrze mógłby podać godzinę. A potem scenę przejął Rafał Brzoska.
Szef InPostu, w odróżnieniu od Tuska, podziękował nie tylko "stronie społecznej", a więc de facto zespołowi Brzoski. Biznesmen niczym prowadzący kampanię wyborczą polityk podkreślał, że 15 tysięcy pomysłów, które zebrała inicjatywa "SprawdzaMy", pochodzi nie od wielkiego biznesu, ale w większości "od obywateli". Mówił też o sprawczości, która zachęca "kolejne rzesze ludzi, żeby słowo 'deregulacja' nie kojarzyło się z pustym frazesem" i podpierał się badaniami Ibris, które wykazały, że o deregulacji słyszało już 61 proc. Polaków.
- Z góry dziękuję wszystkim, którzy patrzą na ten projekt ponad bieżącym politycznym sporem - mówił, zwracając się bardziej do kamer niż do polityków. - Każdy z nas ma dziadków, rodziców, dzieci i nie wierzę, że na tej sali nie ma osoby, która nie zetknęła się z biurokracją, która powoduje, że coś nie idzie po naszej myśli.
Tusk w reakcji na słowa Brzoski wezwał "stronę społeczną" do dopingowania w sprawie deregulacji, czym jeszcze raz wystawił biznesmenowi łatwą piłkę do zbicia. Co Brzoska oczywiście zrobił.
- Z przyjemnością będę wspierać koleżanki i kolegów w tempie tej pracy, jakości tej pracy i fundamentalnym obszarze, który od początku nakreśliłem: ma być pozytywny impact ogólnospołeczny i tam, gdzie się da dotykać małych i średnich przedsiębiorstw, bo to są fundamenty rozwoju każdego kraju - powiedział, pozując na najbardziej społecznie wrażliwą osobę na sali.
A najmocniejsze zostawił na koniec z premedytacją i na oczach kamer wychodząc poza zwyczajowy skrypt.
- Nie rzuciliśmy tej fiszki jeszcze, ale był taki plan, że będzie wrzucona w ostatnim tygodniu maja, ale skoro pan premier podjął temat sprawdzania, to chciałbym zasiać ziarno, które być może wzrośnie. To umówmy się z całą klasą polityczną, że jako organizacja będziemy na bieżąco monitorować akty prawne, nie tylko deregulacyjne, a klasa polityczna może zastanowi się nad bardzo trudnym projektem "one in, two out", czyli każda regulacja będzie niosła obowiązek wskazania przez ministerstwo dwóch przepisów, które będą wykreślane. Rzucam jako luźny challenge, chętnie pokażemy na przykładzie innych krajów, jak to się robi.
Gdyby to był mem, ktoś napisałby w tym momencie "kurtyna".
Co jakiś czas w różnych miejscach globu pojawia się nadzieja, żeby w końcu przyszedł jakiś biznesmen i posprzątał nieruchawą i skrępowaną politycznymi zobowiązaniami Polskę i ustawił nasz kraj jak dobrze funkcjonującą firmę. Jak to w praktyce wygląda, widzimy w karykaturalnej formie w Stanach Zjednoczonych, bo obywatele i sprawy publiczne to nie tylko KPI, tabelki w excelu, a "nieperformujących" nie można zwolnić pod koniec miesiąca. Niemniej, gdyby konferencja Tusk-Brzoska została wyemitowania w prime timie zamiast debaty wyborczej, wspomniana nadzieja zyskałaby nowych fanów.