"Co pani widzi na ekranie?" "Jezusa!" Tak Microsoft "zachęca" do Windowsa 10

Windows 10 miał być najbardziej przyjaznym systemem operacyjnym w historii Microsoftu. Niestety, prowadzona przez giganta z Redmond polityka "zachęcania" użytkowników starszych wersji systemu do aktualizacji, coraz bardziej uderza zarówno w nich, jak i w sam Microsoft.

Do naszej redakcji zgłosił się pan Łukasz (imię zmienione na potrzeby publikacji - red.), pracownik jednej z firm, która świadczy pomoc techniczną dla kilku tysięcy użytkowników komputerów z systemem Windows 7 oraz Windows 8.1. Dwa lata temu (czyli na długo zanim Microsoft rozpoczął procedurę aktualizacji do najnowszych "okienek") osoby te otrzymały swoje komputery z zainstalowanym oprogramowaniem oraz mobilny dostęp do internetu (modem wraz z kartą SIM) w ramach jednego z unijnych programów socjalnych. Już na wstępie warto dodać, że część tych użytkowników, to osoby niepełnosprawne - niewidome lub niedowidzące oraz osoby starsze. Dlaczego jest to ważne? O tym za chwilę.

Czytaj też: Z Windowsa 7 korzystasz na własne ryzyko. Dlaczego Microsoft nas straszy?

Jedno kliknięcie i problem gotowy

Pan Łukasz zwraca uwagę na szereg problemów związanych z "wymuszaniem" na użytkownikach aktualizacji starszych wersji systemu Windows do najnowszej "10". Chodzi zarówno o dość natarczywe komunikaty informujące użytkowników o potrzebie instalacji nowego systemu, jak również choćby o fakt, że pliki instalacyjne Windowsa 10 są pobierane na nasz komputer automatycznie - bez względu na to czy tego chcemy, czy też nie. Okazuje się, że wielu mniej zorientowanych użytkowników nieintencjonalnie zgadza się na proponowaną aktualizację.

"Microsoft nie dał prostej metody blokowania aktualizacji i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wynikające szkody. Nasza firma nie ma bezpośredniego kontaktu z tymi użytkownikami, którzy dzwonią do nas dopiero, "po szkodzie". Nawet, gdybyśmy mieli możliwość przekazania im naszego zakazu instalacji Windows 10, to użytkownik i tak zrobi co zechce. Albo Microsoft zrobi to wbrew użytkownikowi. Osoby starsze często nawet nie zauważają, że zmienił się im system operacyjny - im po prostu "zepsuł się komputer" - pisze pan Łukasz.

Co się dzieje, gdy nieświadomy użytkownik da się "nabrać" na darmową aktualizację Windowsa? Wtedy zaczynają się kłopoty....

"Zainstalowane oprogramowanie producenta komputerów, wspomagające obsługę Internetu (SIM karty telefonicznej) i niektóre inne moduły często przestają działać po automatycznej aktualizacji do Windows 10. Jeżeli u użytkownika przestaje działać Internet, to tracimy możliwość zdalnej obsługi klienta, jedynym ratunkiem jest przyjazd do klienta i instalacja  poprzedniej wersji systemu" - zwraca uwagę pan Łukasz.

Próba rozwiązania problemów użytkowników przez telefon zazwyczaj kończy się fiaskiem i często przypomina zabawę w "głuchy telefon". Jedna z "ofiar" aktualizacji do Windowsa 10 zapytana przez Pana Łukasza o to, co widzi na ekranie monitora, odpowiedziała z nieskrywaną szczerością: "Widzę Jezusa!".

Ta dość absurdalna sytuacja pokazuje, jakie konsekwencje niesie za sobą uporczywe nakłanianie do aktualizacji systemu. Użytkownikami Windowsa są nie tylko przedstawiciele pokolenia "Millenialsów", którzy na komputerach i internecie "zjedli zęby", ale i osoby starsze - takie jak wspomniana sympatyczna pani, która ustawiła na pulpicie ulubiony obraz.

"Takie osoby często są nauczone, że powinny instalować wszystkie pojawiające się aktualizacje, aby uniknąć wirusów i innych problemów. Tak więc w większości wypadków nawet nie zdają sobie sprawy, że zainstalowały zupełnie nowy system operacyjny" - zwraca uwagę pan Łukasz.

Co na to sam Microsoft? W odpowiedzi na krytykę i protesty ze strony użytkowników gigant z Redmond opublikował poradnik, w którym informuje o tym, jak zablokować aktualizację do Windowsa 10, jak również natarczywe powiadomienia o możliwość aktualizacji.

Sęk w tym, że obydwie operacje wymagają edycji systemowego rejestru. Trudno oczekiwać od osoby, która otrzymała swój pierwszy komputer, aby bawiła się w edycje kluczy rejestru. Zresztą, w przypadkach opisywanych przez pana Łukasza "mleko już się rozlało" i system został zaktualizowany.

Kosztowny błąd...

Pan Łukasz zwraca również uwagę na inne problemy, które spotykają użytkowników Windowsa po nieintencjonalnej aktualizacji systemu. Najbardziej bulwersujące jest to, że często dotykają one newralgicznej grupy użytkowników - czyli osób niepełnosprawnych.

Użytkownicy otrzymali od nas skonfigurowane komputery wraz z zestawem dodatkowego oprogramowania, m.in. aplikacją "Window-Eyes" dla osób niewidomych  czy też "ZoomText" - dla niedowidzących. Zainstalowane wersje tych programów nie mają wykupionej licencji na uaktualnienie do wyższej wersji, a to oznacza że nie będą działać po instalacji systemu Windows 10. Warto dodać, że zakup aplikacji "Window-Eyes" to koszt rzędu  nawet 3,5-4 tysięcy złotych.

W takiej sytuacji jednym wyjściem jest dokonanie "czystej" instalacji systemu (z uprzednim sformatowaniem całej zawartości dysku), co wymaga ręcznego doinstalowywania niektórych modułów oprogramowania i przeniesienia prywatnych danych. "Naraża to użytkownika na ryzyko ich utraty i  oczekiwanie na naprawę" - podkreśla pan Łukasz.

Problem, z którymi spotykają się użytkownicy dotyczy również pakietu plików instalacyjnych Windowsa 10, który pobierany jest na komputer w sposób automatyczny - nawet bez ingerencji ze strony użytkownika. Ktoś powie: to tylko kilka dodatkowych gigabajtów na dysku. Gdzie leży problem?

W przypadku stałego łącza internetowego problem rzeczywiście jest niewielki. Staje się takim, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że wielu użytkowników korzysta z internetu mobilnego z limitowanym transferem danych. Dla nich te "kilka dodatkowych gigabajtów" może skończyć się brakiem dostępu do internetu na kilka tygodni.

Cel uświęca środki?

Z prośbą o komentarz do zaistniałej sytuacji zwróciliśmy się do polskiego oddziału Microsoftu. Odpowiedzi udzielił nam pan Marcin Klimowski z działu Windows:

"Niestety nie znamy precyzyjnie założeń projektu, który realizuje wymieniona przez Pana organizacja, więc trudno jest nam się odnieść do poszczególnych zagadnień. Chcemy podkreślić, że klienci mogą zdecydować się nie zainstalować uaktualnienia systemu Windows 10 lub usunąć aktualizację w Windows Update (WU). Znajdująca się w panelu sterowania systemów Windows 7 i Windows 8.1 aplikacja "Get Windows 10" może wyłączyć powiadomienia o aktualizacji na pasku zadań. Można również tę aplikację usunąć z paska zadań. Warto podkreślić, że każda osoba, która przeprowadzi aktualizację do Windows 10 może w ciągu 30 dni przeprowadzić automatyczne cofnięcie do poprzedniej wersji systemu bez potrzeby formatowania dysku. Chciałbym również przypomnieć, że istnieje możliwość pobrania Windows 10 z oficjalnej strony Microsoft do celów ponownej reinstalacji".

Cieszy fakt, że Microsoft realizuje zapowiedzianą kilka lat temu strategię "One Microsoft", której celem jest maksymalne ujednolicenie wszystkich produktów i usług z rodziny Windows. To dobry kierunek, na którym w przyszłości skorzystają wszyscy użytkownicy środowiska systemowego giganta z Redmond.

Zdajemy sobie  również sprawę, że nakłanianie użytkowników do aktualizacji starszych wersji systemu, ma na celu realizację konkretnego celu: 1 miliarda komputerów z Windowsem 10 do 2017 roku. Pytanie, czy ten ambitny cel uświęca środki?