O czym piszemy?
Asrock Vision 3D 135B to maszyna stworzona dokładnie do takich zadań. Niewielka, czarna skrzynka z mnóstwem wyjść i dołączonym pilotem. Do tego całkiem mocne (jak na takie potrzeby) wnętrze i kluczowa sprawa czyli obsługa obrazu 3D.
Bo tym Asrock najchętniej się chwali - karta graficzna Nvidia GeForce GT 425M obsługuje format Nvidia 3D Vision. Po co? Po pierwsze - gry. Po drugie - Blu-ray 3D. Obie funkcje doskonale pasują do coraz popularniejszych telewizorów 3D. Jeśli masz (lub chciałbyś mieć) taki, to Asrock Vision 3D 135B wydaje się być ciekawym rozwiązaniem.
Specyfikacja techniczna Asrock Vision 3D 135B:
| procesor: |
Intel Core i3-370M Mobile Processor |
| pamięć: |
2 x 2GB SO-DIMM DDR3-1066MHz (max. 8GB) |
| grafika: |
Nvidia GeForce GT 425M z obsługą Nvidia 3D Vision |
| napęd: |
szczelinowy Blu-ray i DVDRW |
| dysk: |
500GB 2.5 cala |
| złącza: | 3x USB 3, 5x USB 2, DVI, S/PDIF, eSATA 3Gbps, czytnik kart MMC/SD/MS/MS PRO 802.11n WiFi |
| pilot: | ASRock Windows Media Center |
| inne: | Blu-ray 3D i HDMI 1.4 |
| cena: |
około 2500 zł |
Jest szybko. Bo choć może Intel Core i3-370M do ścisłej czołówki nie należy, to w sprzęcie służącym jako wyposażenie salony sprawdza się świetnie. Doskonale radzi sobie nie tylko z dowolnymi multimediami, ale też z wieloma grami. Te najnowsze wymagają co prawda przykręcenia efektów graficznych do średniego poziomu, ale przy takich ustawieniach sprzęt radził sobie doskonale. Z kolei mordujący każdą maszynę trójwymiarowy Blu-ray jest tu wspomagany sprzętowo, więc działa płynnie i bez bólu.
Jest ładnie i cicho. Ta maszyna ma stać na widoku. Choć mijają już czasy budowania pod telewizorem ołtarzyków wypełnionych wzmacniaczami, odtwarzaczami i innym sprzętem, to w przeciwieństwie do normalnych pecetów Asrock Vision 3D 135B zajmuje reprezentacyjne miejsce w salonie. Dlatego musi być ładny. Słusznie projektanci sięgnęli więc po kształt spopularyzowany przez komputery Mac mini - niewielkie (choć sporo większe od apple'owskiego) pudełko występuje w wersji czarnej lub srebrnej. Przedni panel jest dość minimalistyczny, zawiera najważniejsze złącza i czytnik kart. Wygląda całkiem porządnie. Pochwalić trzeba też ciszę. Nawet przy sporym obciążeniu Asrock Vision 3D 135B nie wyje wentylatorami, a wydaje całkiem znośny szum.
Jest wygodnie. Ile dziurek można zrobić w niewielkiej obudowie? Tylko na tylnym panelu jest 16 otworów służących do łączenia się ze światem. Na przednim - kolejnych 6. A tam wszelkie możliwe (no prawie) wyjścia i wejścia audio, DVI, HDMI, eSATA i całe mnóstwo USB 2.0 i 3.0. Trochę to przytłaczające, ale na pewno wygodne.
Technologia 3D. No właśnie. Niby to wielka zaleta. W końcu od dawna wszyscy marzyli o tym, by obraz w telewizji czy grach był bardziej realistyczny. A przynajmniej działy marketingu wielkich firm tłumaczą nam, że od dawna tęsknimy za 3D. Ja wciąż nie mogę się przekonać. "Avatar", owszem, wyglądał niesamowicie, ale na co dzień nie brakuje mi w domu siedzenia w dziwnych okularach przed ekranem. Niemniej jednak testowany komputer wyposażony został w odpowiednie podzespoły, umożliwiające mu wyświetlanie materiałów w technologii 3D Nvidii. Jeśli więc są chętni, jest i sposobność aby pograć w 3D, obejrzeć film lub zdjęcia z wakacji. Bez okularów jednak ani rusz.
Mnogość portów i podłączeń. To z pewnością zaleta, ale czy absolutnie niezbędne jest wystawianie ich na przedni panel? Tak, to wygodne, jeśli chce się coś szybko podłączyć, ale jednocześnie bardzo psuje wygląd obudowy. Nie przypadkiem producenci sprzętu audio chowają większość tych dziurek za specjalnymi klapkami. Może i tu by się to przydało?

Skomplikowana konfiguracja 3D. Jako sprzęt salonowy Asrock Vision 3D powinien być banalnie prosty w konfiguracji i obsłudze. Tymczasem uruchomienie jednej z podstawowych funkcji urządzenia, obsługi obrazu trójwymiarowego, wymaga nie lada zmagań z systemem. Po pierwsze 3D działa tylko w trybie pełnoekranowym. Jeśli zaczniemy zastanawiać się nad szczegółami działania tej technologii, jest to zrozumiałe, ale bądźmy szczerzy - co mnie to, jako zwykłego użytkownika, może obchodzić? A tymczasem maszyna a to pokazuje "prawdziwe" 3D, a to przeskakuje w tryb anaglifowy czyli rozbija obraz na dwa kolory. Zapanowanie nad tym wymaga sporo wysiłku i nieco kombinowania. A więc nie tylko męczące okulary, ale jeszcze klikanie myszką? Nie. Przestaje przeszkadzać dopiero po którymś razie.
Ciemny obraz. Polaryzacyjne okulary, jakich wymaga znakomita większość sprzętu wyświetlającego obraz 3D są niewygodne i kompletnie nie pasują do wizji radosnej i beztroskiej rozrywki. Tu dochodzi jeszcze jeden element - po uruchomieniu trybu 3D i założeniu tych śmiesznych okularków cały obraz staje się przyciemniony, a barwy tracą na wyrazistości. To o tyle bolesne, że mieliśmy także możliwość przetestowania nowszej technologii Nvidia 3D Vision 2, która przyciemnia obraz tylko odrobinę. Niestety, aby przesiąść się na "dwójkę" nie wystarczy kupić nowe okulary 3D. Trzeba także zmienić wyświetlacz.
Coraz częściej kupujemy telewizory, które wśród wielu funkcji mają możliwość wyświetlania obrazu 3D. W takie sytuacji wstyd byłoby nie skorzystać z tej technologii. Asrock Vision 3D 135B ma tę zaletę, że w jednej obudowie dostajemy pełen system zapewniający obsługę trójwymiarowego obrazu. Można i zagrać, i obejrzeć zdjęcia 3D i zobaczyć film z Blu-ray 3D.
A więc kupować?
Tak, jeśli:
- nie boisz się Windows i gotów jesteś poświęcić trochę czasu na konfigurację systemu
- gry nie są dla ciebie najważniejsze
- zastanawiasz się nad zestawem, który obsłuży wszystko, co można wymyślić w kwestii trójwymiarowego obrazu
Nie, jeśli:
- uwielbiasz prosty, bezobsługowy sprzęt
- wydajność systemu to sprawa zasadnicza
- masz bardzo rozwinięte poczucie estetyki
Asrock 3D fot. Łukasz Cichy
Asrock 3D Vision fot. Łukasz Cichy
Asrock 3D Vision fot. Łukasz Cichy
Asrock Vision 3D fot. Łukasz Cichy
Asrock Vision 3D fot. Łukasz Cichy