Amerykańskie zasoby broni atomowej są atakowane 10 milionów razy dziennie

Wbrew temu, co można zobaczyć w filmach to nie Pentagon i tajemny "czerwony przycisk" są celem hakerów.
Cyberwojna
fot. Shutterstock

National Nuclear Security Administration zajmujący się ochroną amerykańskich zasobów broni atomowej jest ulubionym celem hakerów. Szef departamentu, Thomas D'Agostino, zdradził, że próby infiltrowania ich sieci oraz systemu zabezpieczeń zdarzają się nieustannie. Średnio 10 milionów razy dziennie. Stoją za nimi zarówno rządy innych krajów jak podmioty niepaństwowe.

Na szczęście D'Agostino podsumowuje, że sukcesem kończy się około jednej setnej procenta ataków - można policzyć, że to ok. 1000 dziennie, ale jak mówi Adam Segal, ekspert od cyberbezpieczeństwa, większość z nich to ruch automatycznych botnetów, które skanują internet w poszukiwaniu luk i słabych punktów.

A nade wszystko - systemy kontrolujące głowice atomowe są odcięte od internetu i działają w mniejszej, dedykowanej sieci. Hakerzy włamujący się do NNSA mogą jednak uzyskać dostęp do rozmaitych informacji. Zaś silosy nadal narażone są na błąd ludzki - np. przeniesienie szkodliwego oprogramowania na pamięci USB.

[ Gizmodo ]

Więcej o: