Amerykanie chcą kształcić cyberszpiegów

Amerykańska Agencja ds. Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) chce wprowadzić do programów niektórych uniwersytetów elementy "cyberwojenne"... w ramach wakacyjnych kursów.

Odpowiednie organy USA zdały sobie najwidoczniej sprawę, że mimo wysokiego poziomu rozwoju technologicznego całego kraju rządowym agencjom walczącym o zachowanie status quo w sieci brakuje wyszkolonych kadr. Dickie George, były agent NSA powiedział Reutersowi:

Dużo się mówi o obcych krajach, włamujących się do naszej sieci. Szczególnie o Chinach. Dostają się do środka, rozglądają się, znajdują to po co przyszli i zabierają ze sobą. Czasem coś po sobie zostawiając (...) Czemu nie mielibyśmy chcieć robić tak samo? To nie jest gra do jednej bramki.

Stąd pomysł na wychowywanie sobie cyber-agentów, korzystając niejako z "półproduktów", czyli studentów uczelni wyższych. Neal Ziring z NSA powiedział Reutersowi:

[...] Owszem, muszą poznać kilka sztuczek, o których zwykle wiedzą tylko hakerzy. Oprócz tego muszą jednak wiedzieć także dużo, dużo więcej i to właśnie dlatego chcemy aby kształceniem takich ludzi zajęły się dobre uniwersytety.

Pomysł prowadzenia kursów jest ponoć częścią szerszego planu Obamy, mającego na celu poprawienie cyber-bezpieczeństwa kraju. Szkolenie ma zostać przeprowadzony na terenie wybranych uniwersytetów, a studenci chętni do wzięcia udziału mają być wcześniej zweryfikowani przez służby specjalne. Brzmi ekskluzywnie i tajemniczo? Tak właśnie jest. Wakacyjny kurs ma przygotowywać do pracy w strukturach bezpieczeństwa i z pewnością Amerykanie woleliby uniknąć szkolenia osób niepowołanych. W każdym razie, tym razem.

Do przeprowadzenia kursów zgłosiło się aż 20 szkół, z czego NSA wybrała tylko cztery: Dakota State University, Naval Postgraduate School, Northeastern University i University of Tulsa. Głównym kryterium doboru był poziom zaplecza technologicznego uczelni.

Steven LaFountain z NSA podkreśla jednak, że bynajmniej, agencja nie chce aby amerykańskie uniwersytety uczyły studentów hakerskich sztuczek. Mają ich tylko przygotować do pracy w odpowiednich rządowych instytucjach... Dopiero tam młodzi absolwenci poznają tajemną wiedzę, a etykę zawieszą na kołku.

Jeśli wierzyć wspomnieniom byłych agentów CIA, Amerykanie już raz i to dość skutecznie zbudowali swoje służby bezpieczeństwa werbując młodych ludzi właśnie na wyższych uczelniach.

Więcej o: