Pomysł zabawny, być może nawet realizowalny, ale widzę problemy. Po pierwsze, im więcej wstrząsów i wybojów, tym więcej energii - wolałbym, żeby władze miasta naprawiały dziury w jezdniach, zamiast kalkulować ile prądu da się z nich wyciągnąć. Po drugie zaś, chętnych do naładowania przenośnego urządzenia byłoby chyba więcej, niż ochotników do bujania się na uchwytach. Oby następnym krokiem nie była likwidacja ruchomych schodów i zastąpienie ich tradycyjnymi, pokrytymi piezoelektryczną matą.
[via Yanko Design ]
Tomasz Andruszkiewicz