Projekt So wykorzystuje znaną z wyświetlaczy technologię organicznych LED. Rezygnuje z szklanych soczewek obiektywów noktowizorów, a zamiast tego pierwsza warstwa noktowizyjnej powłoki wyłapuje promieniowanie podczerwone i zamienia je na słabe elektryczne impulsy, które następnie są wzmacniane kilkuwoltowym napięciem i zamieniane na światło widzialne. Odpadają więc obecnie stosowane układy wzmacniające, które potrafią pochłaniać prąd o napięciu setek czy nawet tysięcy woltów.
Prototyp waży niecałe 100 gramów, choć wynika to po części z faktu, że dysponuje niewielką (1 cm2 ) powierzchnią aktywną. Twórca podkreśla jednak, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wytworzyć warstwę noktowizyjną opartą na jego pomyśle o grubości kilku mikrometrów. Wtedy dałoby się nią pokrywać okulary czy obiektywy aparatów, np. w telefonach komórkowych. Prace nad dostosowaniem pomysłu do rozwiązań praktycznych mają potrwać półtora roku.
Zastosowania wojskowe są jasne. A cywilne? Jak myślicie, co można robić z lekkim i energooszczędnym noktowizorem? Oprócz podglądania sąsiadki, oczywiście.
[via Discovery ]
Tomasz Andruszkiewicz