Gadżet dnia - ręcznik w pigułce

Starą, sprawdzoną technologię ręcznika z pozoru trudno udoskonalić, jednak i to okazuje się możliwe.

Ręcznik w pigułce przypomina "natychmiastowych marsjan" z kreskówek o króliku Bugsie - to sporawa pastylka, wyglądająca jak efekt spotkania tkaniny z wielką prasą hydrauliczną. I faktycznie, po dodaniu niewielkiej ilości wody rozwija się w niewielki (dla mniejszej pastylki o średnicy ok. 2 cm) lub całkiem spory (dla sporej piguły średnicy 6 cm) ręcznik z tkaniny wiskozowej lub bawełny.

Pomysł jest dość interesujący, ponieważ umożliwia wrzucenie gdzieś na dno plecaka, torebki czy walizki ręcznika, który, jak wszyscy fani Douglasa Adamsa wiedzą, jest niezmiernie przydatnym przedmiotem. Cytując "Autostopem przez Galaktykę":

Ręcznik ma ogromne znaczenie psychologiczne. Tak się składa, że jeżeli jakiś strag (strag: nie-autostopowicz) stwierdzi, że autostopowicz ma przy sobie ręcznik, automatycznie dochodzi do wniosku, że posiada on także szczotkę do zębów, ręczniczek do twarzy, mydło, puszkę sucharów, termos, kompas, mapy, kłębek sznurka, spray przeciw komarom, płaszcz przeciwdeszczowy, kombinezon próżniowy i tak dalej. Ponadto strag pożyczy chętnie autostopowiczowi któryś z tych czy jakikolwiek inny przedmiot, który autostopowicz mógłby przypadkowo "zgubić". Pomyśli sobie też, że ktoś, kto przemierzył autostopem Galaktykę wzdłuż i wszerz, znosił niewygody, walczył na przekór wszystkim przeciwnościom, zwyciężał i ciągle wiedział, gdzie ma ręcznik - jest bez wątpienia człowiekiem, z którym należy się liczyć.

Widzę tylko jedną poważną niedogodność ręcznika w pigułce - proces dekompresji jest jednorazowy i nieodwracalny, więc po użyciu ręcznik wprawdzie może być później wykorzystywany ponownie, ale znacząco traci na przenośności.

[via Lifehacker ]

Leszek Karlik

Więcej o: