Firma na Computex 2010 ogłosiła, że ma gotowe dwurdzeniowe procesory Snapdragon taktowane 1,2 GHz i przygotowuje kolejny, tym razem 1,5 GHz. Nieliczni jednak spodziewali się, że mogą one tak szybko się pojawić. Wiceprezes Mark Frankel zapowiedział w Computerworld, że urządzenia z QSD8672 (bo taką kodowy numer nosi ów procesor) mogą być dostępne od początku 2011 roku, a agresywni producenci mogą nawet zdążyć na Boże Narodzenie 2010.
Nowy procesor pozostaje energooszczędny. Osobne zarządzanie rdzeniami ma sprawić, że chwilowo nieużywane będą dla oszczędności wyłączane i zasilane jedynie wtedy, gdy pojawią się zadania do wykonania. Procesor powstaje w technologii 45 nm i ma oczywiście architekturę ARM. Wyższe taktowanie obiecuje bezproblemowe odtwarzanie wideo w jakości HD 1080p.
Nowe QSD8672 będą również dostosowane do pracy w tanich laptopach czy netbookach, dzięki zintegrowanej obsłudze HDMI czy wsparciu dla pamięci DDR2 i DDR3. Obecnie produkowane procesory Snapdragon znalazły się choćby w budżetowej linii AirLife HP.
Z jednej strony postęp i coraz wyższe osiągi cieszą. Z drugiej jednak - do czego to może doprowadzić? Zbyt szybkie zwiększanie parametrów wcale nie jest tak korzystne, jak mogłoby się wydawać. Kto kupi drogiego, topowego smartfona czy tablet z górnej półki tylko po to, aby po roku zgrzytać zębami, że nie wszystkie najnowsze gry i inne aplikacje na nim sprawnie chodzą? W przenośnych urządzeniach nie da się systematycznie wymieniać najsłabszych komponentów, jak ma to miejsce w desktopach, a standardowe kontrakty z operatorami opiewają na dwa lata.
[via Computerworld ]
Tomasz Andruszkiewicz
dane dostarcza: