Kiedy zabraknie nam helu?

Hel nie służy tylko do napełniania kolorowych baloników czy wdychania i śmiesznego mówienia. Przydaje się zarówno w kriogenice, jak i np. produkcji paneli LCD. Robert Richardson uważa, że wkrótce może go zabraknąć.

Richardson to noblista, który otrzymał nagrodę w 1996 roku za odkrycie zjawiska nadciekłości w helu-3, więc zna się na rzeczy. Według niego bardzo rozrzutnie posługujemy się helem, niepotrzebnie marnujemy go i wypuszczamy do atmosfery, nie myśląc o tym co będzie już za kilka lat. A w niektórych branżach nie będzie go czym zastąpić - hel to substancja o najniższej znanej temperaturze skraplania (przy ciśnieniu 1 atm odpowiednio 4,2 K oraz 3,2 K dla izotopów hel-4 oraz hel-3), używa się go np. do chłodzenia nadprzewodzących magnesów w spektroskopach MRI oraz NMR .

Dlaczego więc hel, chociaż tak ważny i - podobno - cenny, kosztuje na tyle mało, że lekkomyślnie pompujemy go w baloniki i wypuszczamy do atmosfery? Richardson twierdzi, że za sytuację odpowiada rząd Stanów Zjednoczonych, który blokuje niewidzialną rękę rynku i wyprzedaje zapasy helu po cenach dumpingowych. Otóż od 1925 roku USA przechowują strategiczną rezerwę tego surowca, zaś uchwałą Kongresu z 1996 ów zapas, składowany nieopodal miasta Amarillo w Teksasie i stanowiący połowę helu zmagazynowanego na świecie, ma zostać wyprzedany (do roku 2015). Amerykanie decydują o światowym rynku helu od zawsze - wystarczy sobie przypomnieć sterowiec LZ-129 Hindenburg, który choć skonstruowany do helu, z powodu amerykańskiego embarga latał i spłonął z wodorem.

Przy obecnym traktowaniu helu zabraknie go w ciągu 25 lat. Tylko branża kriogeniczna dobrze traktuje ten pierwiastek - tam większość helu krąży w obiegu zamkniętym - w pozostałych jednak traktuje się go bardzo rozrzutnie. A raz wypuszczony do atmosfery odzyskać bardzo trudno - koszt pozyskania z powietrza jest 10 tysięcy razy wyższy niż aktualna cena.

[via New Scientist ]

Tomasz Andruszkiewicz

Więcej o: