Są nowe dane GUS. Analitycy nie mają złudzeń. To ma być epicentrum oddziaływania szoku naftowego

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane o sprzedaży detalicznej za kwiecień. Choć spadek tempa wzrostu był oczekiwany, to okazał się większy, niż można się było spodziewać. Sprzedaż paliw oraz wpływ kryzysu na rynek również nieco zaskoczyły analityków.
zakupy - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Sprzedaż detaliczna w kwietniu wzrosła w ujęciu rocznym o 1,3 proc., podczas gdy w marcu było to aż 8,7 proc. - podaje GUS. Jak podaje mBank Research, rynek spodziewał się raczej wzrostu o 3 proc. "Sprzedaż detaliczna trochę rozczarowała w kwietniu (...). Tąpnięcie z 8,7 proc. r/r miesiąc wcześniej to w istotnym stopniu kwestia czynników jednorazowych (Wielkanocy i przesuwania sezonowej sprzedaży odzieży i obuwia)" - komentuje na X profil Analizy Pekao.

W związku z powyższym - po uwzględnieniu czynników o charakterze sezonowym - mamy wzrost o 2,7 proc. względem kwietnia 2025 roku i spadek względem marca 2026 roku o 2,8 proc. Zadziałała tu wczesna Wielkanoc, która przeniosła zakupy konsumentów na marzec. Z tego też powodu przesunęła się niedziela handlowa, która podbiła marcowe wyniki i osłabiła kwietniowe. 

Kwietniowe dane potwierdziły, że po jednorazowym wyskoku w marcu sprzedaż detaliczna złapała lekką zadyszkę, w ślad za spowalniającymi realnymi dochodami

- czytamy w komentarzu na profilu PKO Research.

Zobacz wideo Świat boi się powtórki kryzysu naftowego z 1973 roku

Kryzys paliwowy widoczny w danych o sprzedaży

Kryzys paliwowy jest dobrze widoczny w danych o sprzedaży detalicznej. Wzrost w ujęciu rocznym był bowiem największy w podmiotach handlujących paliwami stałymi, ciekłymi i gazowymi, gdzie wyniósł aż 25,6 proc.

Sprzedaż dóbr trwałych mocno wyhamowała, a tankowanie pod korek nawet przyspieszyło, wbrew naszym oczekiwaniom

- piszą analitycy Pekao.

Miesięczny wzrost realnej sprzedaży paliw o 13,4 proc. (już po wprowadzeniu programu CPN), wynikał zapewne ze wzrostu popytu ze strony firm lub podmiotów z zagranicy

- zwracają z kolei uwagę eksperci banku PKO.

To ma być epicentrum oddziaływania szoku naftowego na polską gospodarkę

W żadnej innej kategorii sprzedaż detaliczna nie wzrosła o więcej niż 10 proc. W grupie "farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny" było to 9,1 proc., w "pozostałych" 5,5 proc., w "meble, RTV, AGD"  1,0 proc., a w grupie "pojazdy samochodowe, motocykle, części" - 0,8 proc. 

Sprzedaż spadła natomiast najmocniej w kategoriach "tekstylia, odzież, obuwie" (o 9,5 proc.) oraz "prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach" (o 5,9 proc.). Ponadto o 5,8 proc. spadła sprzedaż w grupie o najwyższym udziale w sprzedaży, czyli "żywność, napoje i wyroby tytoniowe". 

"W szczegółach te dane są nawet słabsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Podtrzymujemy naszą ocenę, że konsumpcja prywatna w najbliższych kwartałach będzie mocno hamować i będzie epicentrum oddziaływania szoku naftowego na polską gospodarkę" - podsumowują analitycy Pekao. 

Tak zmieniła się sprzedaż internetowa

Wartość sprzedaży detalicznej przez internet wzrosła w ujęciu rocznym o 0,5 proc. To było jednak za mało, by utrzymać poziom udziału e-handlu w sprzedaży ogółem, bo ten spadł z 8,8 do 8,6 proc.

Na ten drugi wynik wpłynęła mniejsza liczba ubrań kupiona przez internet w porównaniu do tych kupionych stacjonarnie. Jeszcze rok temu 25,4 proc. ubrań kupowaliśmy w sieci, w tym roku to już 24,4 proc. Coraz chętniej jednak kupujemy w ten sposób meble, RTV i AGD. Rok temu zakupy internetowe w grupie stanowiły 17,3 proc. wartości wszystkich transakcji, a w kwietniu współczynnik wzrósł do 20,2 proc.

Różnicę zrobiły też zakupy internetowe w grupie "prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach", gdzie nastąpił wzrost udziałów z 19,5 do 20,4 proc.

Więcej o: